Oczywiście będąc w Marsylii nie można ominąć oddalonego o trzy godziny jazdy pociągiem Monako. Aby zaoszczędzić można kupić całodniowy bilet francuskich kolei (SNCF). Bilet obowiązuje jednak tylko w pociągach osobowych, dlatego lokalnym pociągiem należy dojechać do Nicei, a stamtąd dalej do Monte Carlo. Czekając na przesiadkę w Nowy Rok w Nicei, miałem dość sporo czasu, dlatego udało mi się zobaczyć słynną Promenadę Anglików (Promenade des Anglais), gdzie nawet zimą są tłumy turystów z całego świata. W końcu późnym popołudniem dotarłem do Monako.

Hotel Negresco przy Promenadzie Anglików w Nicei

Każdy metr kwadratowy tego małego księstwa jest maksymalnie wykorzystany. Na bardzo stromych zboczach, gdzie wydawałoby się, że nie ma możliwości postawienia budynków, stoją kilkudziesięciopiętrowe apartamentowce i hotele. Centrum Monte Carlo sprawia wrażenie jednej wielkiej dekoracji teatralnej. Na chodnikach, prxy głównych ulicach,  są czerwone dywany, żeby każdy poczuł się jak gwiazda. 🙂 Przy centralnym placu stoi eleganckie Casino Monte Carlo, znane z filmów o Jamesie Bondzie oraz Hotel de Paris, z restauracją z trzema gwiazdkami Michelina oraz pokojami w promocyjnej cenie 500 euro za noc w sezonie zimowym. 🙂 Na placu znajduje się również ogromne zwierciadło, w którym odbijają się bogato zdobione fasady luksusowych budynków. Całość przyozdobiona dodatkowo bożonarodzeniowymi dekoracjami robi piorunujące wrażenie.

Czerwone dywany na ulicach Monte Carlo
Kasyno
Zwierciadło przed Kasynem

Między tym wszystkim, suną powoli najnowsze sportowe auta i limuzyny. Swoja drogą, te samochody jechały w tempie około dziesięciu kilometrów na godzinę, więc wątpię, żeby ktokolwiek z pasażerów jechał w określonym kierunku, bo inaczej jechałby pewnie szybciej. Miedzy tą kawalkadą drogich aut sunęły panie w drogich, ciężkich futrach, których twarze wyglądały jak gdyby od morza wiały wciąż huraganowe wiatry. Ich czoła za to, pokrywał pot, bo przy piętnastu stopniach w cieniu, grube futro nie jest najlepszym pomysłem. Tak. Oto Monako w najczystszej postaci. Zupełnie odrealnione, gdzie nie toczy się normalne życie. Gdzie nie ma Lidli, warsztatów samochodowych czy fabryk. Właściwie to nie mam pojęcia co można tam robić oprócz gry w kasynie czy żeglowania własnym pięćdziesięciometrowym jachtem.

Zdążyłem tylko zobaczyć pałac rodziny Grimaldich i zrobiło się już ciemno. Wiedziałem, że muszę zdążyć na ostatni pociąg do Marsylii o dwudziestej drugiej. Jakie było moje zdziwienie, kiedy na dworcu ( wydrążonym w skale) okazało, że żadnego pociągu nie ma. Zdezorientowany kompletnie podszedłem do pani w kasie, która oświadczyła, że żadnych pociągów nie będzie, bo jest …strajk. Kasjerka z uśmiechem poradziła, żeby wziąć taksówkę, ale że to będzie drogie , bo Marsylia oddalona jest o dwieście kilometrów. Nie miałem pojęcia co zrobić. W kieszeni miałem ostatnie 20 euro (Oczywiście nie wziąłem ze sobą karty kredytowej, żeby…jej nie zgubić 🙂 ). więc nocleg w hotelu nie wchodził w grę. Zresztą nawet gdybym miał przy sobie trochę więcej pieniędzy, to ceny hoteli w Monte Carlo należą do jednych z najwyższych na świecie, a takie coś jak tani hostel praktycznie tam nie istnieje.Usiadłem w pustej poczekalni, zjadłem chipsy ,kupione w automacie i zrezygnowany gapiłem się w ścianę. Powoli zaczęła ogarniać mnie senność i kiedy już prawie zasnąłem na siedząco, zerwałem się, bo przypomniałem sobie, że niedaleko dworca był postój busów.   Wyszedłem z dworca i nagle zobaczyłem takiego małego busika, który właśnie ruszał. Podbiegłem i zapytałem kierowcę dokąd jedzie. Powiedział że do Nicei. Pomyślałem: super! – Przynajmniej w moim kierunku, chociaż to i tak nadal dziewięćdziesiąt kilometrów od hotelu. Po dotarciu do Nicei okazało się, że już naprawdę nie ma jak przedostać się do Marsylii w środku nocy. Udało mi się złapać Wifi na dworcu i wyszukać hostel w pobliżu. Podróż busem kosztowała pięć euro, więc zostało mi ostatnie piętnaście euro w kieszeni.  W hostelu okazało się, że nocleg na sali wieloosobowej kosztuje …dokładnie 15 euro więc odetchnąłem z ulgą tym bardziej, że na całej sali nie było nikogo poza mną. Rano wyruszyłem pociągiem do Marsylii modląc się żeby nie było kontroli biletów. Na szczęście udało się mi dotrzeć bez mandatu i szczęśliwy załapałem się jeszcze na rogalika i kawę w hotelu. 🙂

Pałac Grimaldich
Nawet zwykłe lądowisko dla helikopterów musi mieć w Monte Carlo specjalną oprawę
Port w Monte Carlo

 

 

 

3 Komentarze
  1. Niezła historia ;-). Te czerwone dywany to także w Nicei i tylko z okazji świąt, a nie na stałe ;-). Ale błagam zmień opis tego “lądowiska dla helikopterów”, bo to nie żadne lądowisko, a dzieło sztuki współczesnej :D. Czasem warto poczytać przewodnik :P.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *