Plastikowe rolety w 500-letnich murach

Ladenburg to miasteczko w Badenii Wirtembergii, oddalone tylko 20 km od Ludwigshafen. Jedyne 20 km, a zmiana krajobrazu totalna. Przemysłowy moloch, betonowy, brudny i szary zamienia się, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, w cichą, zieloną oazę nad tak wolno płynącą rzeką, że wydaje się że to staw. Życie tutaj płynie o wiele wolniej niż w mieście, a we wąskich, brukowanych uliczkach, w środku pięknego, słonecznego dnia, nie ma praktycznie nikogo. Część mieszkańców na pewno była jeszcze w pracy, w jednej z wielkich fabryk Ludwigshafen, lub Mannheim, a pozostali albo gotowali obiad, albo robili pewnie poobiednią drzemkę. Dlaczego wybraliśmy się tym razem akurat do Ladenburga? Ladenburg miał to szczęście, że podczas Drugiej Wojny w, przeciwieństwie do większości niemieckich miast pozostał nietknięty. Dzięki temu na większości domów w centrum widnieją małe tabliczki, lub napisy: 1480, 1500, 1581 itd. To niesamowite, że w domach, które mają ponad 500 lat wciąż toczy się zupełnie współczesne życie. Czasem nawet w starych oknach montowane są rolety, co wygląda co najmniej dziwnie.

Puste uliczki Ladenburga

W ponad 500-letnich domach toczy się zupełnie współczesne życie. W stare mury montowane są plastikowe okna i rolety

Budynek miejskiego szpitala z 1300 roku

Najstarszy garaż świata

Podróż w czasie zaczęliśmy od nadrzecznej części Ladenburga. Nad Neckarem powstał całkiem niedawno park, który w 2006 roku otrzymał tytuł najpiękniejszego parku Niemiec. I muszę przyznać całkiem słusznie. Nie ma tutaj fontann, rabat kwiatowych, czy równo przyciętych klombów. Projekt miał za zadanie wykorzystać maksymalnie to co jest, przy jak najmniejszej ingerencji w zastaną przyrodę. Głównym punktem parku jest pomost widokowy, który wcinając się w nurt Neckaru jest jednocześnie wielką instalacją sztuki nowoczesnej. Tuż obok stoi piękna willa Carla Benza. Ten wynalazca samochodu tak upodobał sobie Ladenburg, że postanowił na starość w nim zamieszkać i wcale mu się nie dziwię. Dziś jest tu jego muzeum, a miejscowe gimnazjum (też nad Neckarem) nosi jego imię. Niedaleko willi znajdują się ruiny… garażu Benza, które przypomina miniaturowy zamek. To w nim trzymał swoje pierwsze auto, a nad nim znajdowała się pracownia w której mógł spokojnie pracować nad projektami aut. Tym samym garaż ten jest pierwszym garażem na świecie.

Rzeka Neckar i nowoczesny pomost
Pomost nad Neckarem
Zabytkowa wieża wodociągowa na nadrzecznej łące
Dom Carla Benza

Włoskie truskawki są najlepsze na świecie

Do parku wróciliśmy jeszcze na koniec, a tymczasem ruszyliśmy w stronę starego miasta, chociaż trudno używać tego określenia w stosunku do Ladenburga, bo każda jego część jest stara. Wkraczając w obręb dawnych miejskich murów natrafiliśmy na okazałą rezydencję biskupa. Jej ściany zdobią płaskorzeźby i ozdobne kamienie, jednak wszystkie one są tylko optycznym złudzeniem, ponieważ są namalowane. Obok pałacu znajdują się pozostałości budowli z czasów rzymskich. To niesamowite jak na każdym kroku czuć historię w tym miasteczku. Jakby wiatry jakichkolwiek zmian omijały wciąż to miejsce z daleka. Na wąskich uliczkach co kawałek stały nieczynne już studnie. Na parapetach okien stały kwiatki, a dzwony w pobliskim kościele wybijały leniwie kolejne kwadranse. Po drodze na rynek, a raczej bardziej poprawnie ryneczek, natrafiliśmy na mały sklep z owocami i warzywami. Michał wszedł do środka, a ja w tym czasie spacerowałem wolno w pobliżu. Minęła jedna minuta, dwie, trzy. Po prawie dziesięciu zacząłem się niecierpliwić. W końcu wyszedł Michał z truskawkami w ręku. Okazało się, że sprzedawca najpierw musiał uciąć sobie długą pogawędkę z klientką, a potem dał Michałowi długi wykład na temat wyższości włoskich truskawek nad wszystkimi innymi. Tak. Życie w Ladenburgu płynie bardzo, ale to bardzo wolno.

Miejskie mury i zamek biskupa
Ratusz
Makieta miasteczka przy ratuszu
Fragment murów otaczających kościół
Brama do kościoła
Na każdym kroku można było znaleźć nieczynne już studnie
Włoskie truskawki

Domy w miejskich murach

W końcu, mijając coraz to starsze domy, dotarliśmy na ryneczek. A tu niespodzianka! Tutaj są ludzie. I nawet całkiem spora garstka! Parę kawiarni, restauracyjek, (bardzo żałowaliśmy, że byliśmy już po obiedzie) rzeźnik, fotograf i mała fontanna z Matką Boską. Kiedy minęliśmy rynek, a właściwie mały placyk, Ladenburg powrócił do swojego poprzedniego stanu. Puste uliczki i całkowitą ciszę przerywały jedynie od czasu do czasu bawiące się dzieci. Wychodząc za obręb murów przez miejską bramę, zauważyliśmy że część budynków wtopiła się w nie i ich zewnętrzne ściany były jednocześnie częścią miejskich obwarowań. Ciekawe czy w dawnych czasach, kiedy miejskie mury miały chronić ludzi przed różnymi niebezpieczeństwami, ludzie nie bali się mieć okien od zewnętrznej strony.

Rynek
Gospoda na rynku
Rzeźnik i fotograf na rynku
Miejscowi uwielbiają ozdabiać wejścia do swoich domków
Suszące się zioła na jednym z domów
Mury miejskie zintegrowane z domami
Baszta obok miejskiej bramy

Najpiękniejszy park Niemiec

Poszliśmy jeszcze raz nad rzekę zobaczyć pozostałą cześć parku. Odkryliśmy tam, że miasto przecina zielony szlak, przy którym co kawałek stoją tablice ze specjalnymi otworami. Widok w otworze można było porównać ze zdjęciem obok i przekonać się jak w ostatnim czasie zmieniło się miasto. A zmieniło się bardzo, bo dawne, zaniedbane parkingi zastąpiły łąki, krzywe chodniki trawniki, a puste, zaśmiecone przestrzenie- place zabaw. Idąc dalej wzdłuż rzeki minęliśmy jeszcze małą plażę, przystań promu samochodowego, łączącego Ladenburg z miejscowością po drugiej stronie rzeki i wielką łąkę. Łąka była podzielona na dwie części. Jedna była przeznaczona dla miłośników grilla, a druga dla odchudzających się. 😉 Za łąkami, w ciekawy sposób przebudowano ujście kanału do rzeki tworząc mini wodospady. Rzeczywiście tereny zielone w Ladenburgu to pierwsza klasa i nie ma się co dziwić, że podczas gdy centrum było zupełnie opustoszałe to nad rzeką, na łąkach tętniło życie. Aż chciało się położyć na zielonej trawie w cieniu, obsypanego białymi kwiatami drzewa i posłuchać szumu rzeki…

Nad rzeką tajemniczy artysta wyciął z pieńków różne zwierzęta np. pingwina
Kanał
Nad rzeką można znaleźć węże, żaby i jaszczurki

D.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *