O nas

Witaj na naszym blogu,

na którym opisujemy nasze podróże, podpowiadamy co zobaczyć, spróbować, na co zwrócić uwagę i czego się wystrzegać. Wszystkie historie są nasze, tak samo jak zdjęcia. Postaramy się przekazać Wam trochę więcej, niż to, co jest ogólnie dostępne w internetach.

Jeśli czegoś brakuję, macie pytania lub sugestie, możecie śmiało pisać je w komentarzach, bądź na naszego maila. Zapraszamy więc do lektury.

Lubię miasto.

I właściwie to jedno zdanie wystarczy. Dzięki temu, przez to i po to jest ten blog. Im większe tym lepsze. Chociaż są pewne wyjątki. Mój absolutny numer jeden – Lizbona ma „tylko” 500 tysięcy mieszkańców i wciąż się wyludnia. Mniej więcej tyle samo ma Poznań, w którym przyszło mi mieszkać kilkanaście lat. Jednak mój numer dwa to już miasto z prawdziwego zdarzenia. 3,5 milina ludzi, stłoczonych w całkiem sielskiej, zielonej przestrzeni. Zupełnie nie męczącej, czasem nieśpiesznej. Berlińskiej. I od niedawna mój numer trzy czyli siedmiomilionowa metropolia Hongkongu. I właśnie te trzy miejsca chciałbym opisać na początku. Z własnej, czysto subiektywnej perspektywy. Tak jakbym opowiadał znajomym o moich kolejnych wyjazdach przy niedzielnej herbacie lub kawie przy mniej ciekawych momentach. 🙂

Nigdy bym nie przypuszczał że kiedykolwiek zobaczę kawałek plaży w Hongkongu. Jak prawie każdy dzieciak jeździłem z rodzicami nad polskie morze do Pobierowa, Grzybowa czy do rodziny w Warszawie, która wydawała mi się wtedy największym miastem świata. Dziś, mieszkając w Niemczech mam dużo większe możliwości i nie zawaham się ich wykorzystać, zwłaszcza mieszkając 80 kilometrów od jednego z największych lotnisk w Europie we Frankfurcie nad Menem.

I o tym będzie ten blog. O podróżach. Tych całkiem bliskich i dalszych, do całkiem innej strefy. Czasowej, klimatycznej czy chociażby kulturowej. Czasem samemu, ostatnio prawie zawsze z Michałem.

🙂

Ja miastem nie gardzę,

ale dla odmiany lubię wieś. Kiedy byłem mały, rodziców nie było stać na wczasy za granicą, więc całe dwa miesiące spędzaliśmy na wsi, gdzie robiliśmy ogniska, zbieraliśmy ziemniaki, czy wyprowadzaliśmy krowy na łąkę z ciocią Marysią. Kto by wtedy pomyślał że w przyszłości świat stanie przede mną otworem i nie będę już przez dwa miesiące w roku wyprowadzał krów z obory. 😉

O blogu pomyślałem gdy, przed wyjazdem do Hongkongu, przeglądałem dziesiątki różnych stron w poszukiwaniu konkretnych informacji, których niestety nie udało mi się znaleźć. A dzięki temu, że mamy coraz więcej możliwości podróżowania za niewielkie pieniądze, staram się dzielić z Wami praktycznymi informacjami, których nie znajdziecie w przewodnikach.

I o tym będzie ten blog. O podróżach. Tych całkiem bliskich i dalszych, do całkiem innej strefy. Czasowej, klimatycznej czy chociażby kulturowej. Czasem samemu, ostatnio prawie zawsze z Dawidem.

 

Chcemy podziękować za pomoc przy tworzeniu strony Jakubowi (jaworowi.cz). Bez niego pewnie by tak nie wyglądała 🙂