Heidelberg to miasto, niedaleko którego mieszkamy już od kilku lat. Nie raz i nie dwa byliśmy tam na spacerze, na obiedzie czy koncercie. Nigdy jednak nie zwiedzaliśmy tego miasta “świadomie” i tak naprawdę niewiele o nim wiedzieliśmy. Postanowiliśmy to zmienić i niedawno Zwiedziliśmy Heidelberg. Przez duże Z. Niebawem pojawi się również film o tym mieście na naszym kanale na YouTube.

Zacznijmy od tego, że Heidelberg to miasto studenckie. Uniwersytet Ruprechta i Karola to najstarszy (założony w 1386 roku) i najlepszy uniwersytet w Niemczech. Również na światowej liście uniwersytetów jest bardzo wysoko, bo na 49 pozycji! Poza tym to miasto pełne pięknych, zabytkowych kamienic, które tętni życiem nie tylko przez studentów, ale również ogromnej ilości turystów, często z Walekiego wschodu. Miasto, podobnie jak Praga, prawie nie było zniszczone podczas Drugiej Wojny Światowej. Mają tu również praski most Karola… Nie no. Jest tylko do niego bardzo podobny.

Zwiedzamy Heidelberg

Heidelberg zwiedziliśmy w jeden dzień, a była to niedziela. W niemieckich miastach w siódmy dzień tygodnia, na ulicach parkować można za darmo (oczywiście pomijając prywatne parkingi, za które zawsze trzeba płacić). Z samego rana nie jest trudno znaleźć miejsce na samochód, ale już około godziny 10-11 jest trochę gorzej. Nasze zwiedzanie zaczęliśmy od Ogródka Filozofów, który rozpoczyna Ścieżkę Filozofów, więc znaleźliśmy miejsce niedaleko ogrodu po prawej stronie rzeki.

Ogródek
ścieżka

Ścieżka Filozofów

Po niemiecku Philosophenweg – jest jedną z najpiękniejszych tras krajobrazowych Niemiec z widokiem na całe miasto. A jak widok ładny, to wiadomo, że ścieżka znajduje się wysoko, a jak wysoko, to znaczy, że trzeba się wspiąć na górę. Można wejść od strony ogrodu, albo od strony zabytkowego mostu, jednak tam już trzeba wspinać się po schodach, więc lepiej nimi schodzić i zacząć od Philosophengärtchen. Co do nazwy ścieżki są dwie tezy. Pierwsza mówi o tym, iż dawniej spacerowało tutaj dużo profesorów z pobliskiego uniwersytetu, druga zaś o tym, że w XIX wieku powstała nowa moda na bezpośredni kontakt z naturą bez konkretnego powodu. Winiarze i rolnicy obserwujący mieszczuchów, którzy spacerowali bez celu po okolicznych wzgórzach nie mogli się temu nadziwić i przezwali prześmiewczo trasę drogą filozofów. 

Przeszliśmy trasę filozofów docierając do “Schlangenweg”, która prowadzi nas schodami w dół aż do starego mostu.

Heidelberg

Stary Most

Alte Brücke wybudowano w 1788 roku. Został zbombardowany podczas Drugiej Wojny Światowej w 1945, a następnie odbudowany już dwa lata później. Brama na jego początku (lub końcu) była kiedyś więzieniem. Na moście są dwie figury: Minervy, boginii mądrości i patronki miejscowego uniwersytetu oraz Boginii Renu, Dunaju, Mozeli i Neckaru. Tak właściwie nie mogłem rozkminić, która jest którą. Wydaje mi się, że te boginki znajdują się wśród figur otaczających główne posągi, ponieważ jeden z posągów wygląda zupełnie jak mężczyzna, a więc trudno byłoby mu przypisać imię którejś z bogiń.

Most

Marktplatz

Następnym naszym punktem jest rynek, czyli Marktplatz. Główny punkt miasta jest dziś pełen ogródków i turystów. Wcześniej nie było tu tak wesoło. W jego centralnym punkcie stał tzw. triller – rodzaj metalowej wąskiej cylindrycznej klatki, gdzie zamykano kogoś, kto popełnił jakieś przewinienie. Nie dość że winny musiał w niej stać przez długie godziny lub dni wystawiony na publiczny widok, to jeszcze każdy z przechodniów mógł kręcić taką klatką do woli. 

Na środku placu stoi kościół pw. Ducha Świętego. Jest jedną z trzech najbardziej okazałych budowli Heidelbergu obok mostu i ruin zamku. Ma aż 82 metry wysokości i w 16 wieku służył jako miejsce przechowywania książek słynnej biblioteki Palatina. Z zewnątrz bardzo ładny, a w środku dość skromny, co nas nieco zdziwiło.

Po prawej stronie kościoła jest uliczka, przy której znajduje się pierwszy w Niemczech studencki klub jazzowy Cave 54, gdzie improwizowali tacy artyści jak Ella Fitzgerald, czy Louis Armstrong. Od 1954 roku organizowane są w nim koncerty koncerty, a publiczność jest bardzo zróżnicowana. Przychodzą tu zarówno 20 letnie osoby jak i 80 letni emeryci. Genialne miejsce, do którego nie było nam dane wejść, ponieważ klub był zamknięty ze względu na pandemię 👑 wirusa. Nie wszystko jednak było zamknięte. Skorzystaliśmy z okazji otwartego browaru i skoczyliśmy tam na piwko. Miejsce nazywa się Kulturbaraurei i było wcześniej salą taneczną, a dziś jest to restauracja, miejsce koncertów i wydarzeń muzycznych. Wnętrza są niesamowite. Wiszą piękne żyrandole, jest dużo ciemnego drewna, malowideł, a w dodatku mają warzone na miejscu piwo. Cudowności!

Heidelberg
Rynek
kościół
ulica
Klub Jazzowy
piwo
wnętrze
Wnętrze Kulturbrauerei

Heidelberg Hauptstrasse – główny deptak

Po browarze przyszedł czas na obiad i w tym celu udaliśmy się do Marstall. Jest to studencka kantyna, ale nie taka byle jaka. Mieści się ona w historycznych wnętrzach z 1500 roku. Jedzenie jest tam na wagę i mają nawet piwo! Niestety było to kolejne zamknięte tego dnia miejsce. Poszliśmy więc na kebaba na rynku, który był mega słaby. Nie polecamy.

Jak już wróciliśmy na rynek, to wypadałoby się przejść głównym deptakiem w mieście, czyli Hauptstrasse. To prawdopodobnie najdłuższy deptak (ulica handlowa) w Niemczech. Ma ponad jeden kilometr i zawsze jest pełna turystów i mieszkańców. Raz na pół roku organizowana jest noc zakupów i wtedy można buszować po sklepach do północy. W pobliżu tej ulicy możecie zobaczyć takie miejsca jak na przykład  budynek starego uniwersytetu. Alte Universität to ponad 300 letni budynek, w barokowym stylu. Dziś na parterze znajduje się muzeum. W starej auli wyłożonej w całości drewnem i pokrytej malowidłami odbywają się koncerty. Jest też tzw. Neue Universität zbudowany w 1933 roku. Został on ufundowany przez studenta, który studiował tu tylko jeden rok i udało mu się zebrać pół miliona dolarów wśród Niemców, mieszkających w USA. Nieźle co?

Heidelberg
Deptak
uniwersytet
Budynek uniwersytetu

Zamek w Heidelbergu

W drodze z deptaku do zamku, trafiamy jeszcze na plac, na którego środku stoi Kornmarktmadonna. Jest to figura Madonny, którą można idealnie sfotografować z ruinami zamku w tle. To jeden z najbardziej popularnych motywów wśród turystów. Figura powstała jako część większego planu by z powrotem nawrócić Heidelberg z protestantyzmu na katolicyzm. 

Do zamku można dostać się na kilka sposobów. Może iść z bucika, albo tak jak my, skorzystać z kolejki jadącej na wzgórze Königstuhl. W połowie trasy wysiada się do zamku. My zapłaciliśmy za wjazd 4€. Bardziej opłaca się wjazd z wejściem do zamku i muzeum aptekarstwa, który kosztuje 8€, ale niestety wszystko było pozamykane.

W skrócie tylko dodam, że zamek, czyli Schloss w Heidelbergu został zbudowany pomiędzy 1549, a 1620 rokiem. Został wysadzony częściowo w powietrze, a potem zrujnowany podczas jednej z wojen w 1693 roku, czyli ruiny mają już ponad 300 lat. Schlossbeleuchtung to wydarzenie, które odbywa się kilka razy w roku symbolizuje zniszczenie zamku. Impreza odbywa się już od 1815 roku. Ruiny zamku są wtedy podświetlane na czerwono i odbywa się wielki pokaz fajerwerków.  Zamek otaczały niegdyś ogrody nazywane ósmym cudem świata. Wciąż czekają na odbudowę, ale raczej są na to nikłe szanse, bo dziki ogród otaczający ruiny bardziej do nich pasuje.

W zamku znajduje się również Muzeum Aptekarstwa, które jest największym na świecie muzeum o takiej tematyce. Należy do najpopularniejszych muzeów w Niemczech. W aptecznej wieży odtworzono w całości laboratorium alchemika. 

madonna
Kronmarktmadonna z zamkiem w tle
Heidelberg
Kolejka na wzgórze
zamek
Zamek

Heidelberg – Miejsca, do których nie udało nam się wejść.

…wiadomo dlaczego.

Universitätbibliothek – najstarsza biblioteka uniwersytecka w Niemczech i jedna z największych (prawie 3 miliony książek). Charakterystyczny budynek z czerwonego piaskowca. Można ją zwiedzić z biletem kombi obejmującym też starą aulę, studenckie więzienie i muzeum uniwersyteckie. 

Studentenkarzer – prawdziwe więzienie dla studentów, z oryginalnymi pomieszczeniami . Na ścianach widać napisy (niekoniecznie grzeczne) i rysunki osadzonych. Na przełomie wieków pobyt w celi należał do dobrego tonu. Można tu było trafić np. w wyniku uszkodzenia ciała przeciwnika podczas pojedynku na florety. 

Hexenturm – wieża czarownic, byłe więzienie dla czarownica i złodziejek, część dawnych obwarowań miejskich 

Zum Roten Ochsen- studencki pub, który istnieje już od 170 lat. Bywali tutaj Mark Twain, John Wayne, czy nawet Marylin Monroe. 

M. i D.

PS: Jeśli ciekawią Was miejsca w Niemczech, mamy ich więcej na blogu tu: Niemcy. Znajdziecie tam takie miasta jak Lipsk, Drezno, Frankfurt, Berlin i wiele innych. Miłej lektury.

biblioteka
Biblioteka uniwersytecka
Heidelberg
Warto zaglądać w boczne uliczki w poszukiwaniu ciekawych kadrów.
1 Komentarz
  1. Czyta i ogląda się z ciekawością.Dodam jedynie,że oprócz Apteki na zamku znajdziemy też tam największą beczkę.Jest też bardzo ciekawa legenda związana z Zamkiem.Heidelberg posiada też drugą(do niedawna miał najdłuższą)ulicę handlową w Europie.Jest też jedyny w swoim rodzaju sklep wielopoziomowy sprzedający artykuły na Boże Narodzenie cały rok(wnętrze zapiera dech w piersiach).Polecam golonkę do piwa do dziś ważonego w kadziach w pokazanym przez was na zdjęciu Kulturbrauerei(warto też się zagłębić w historię jak powstał ten browar i jak wmontowano kadzie w budynku)Ciekawe i piękne miasto,którego ominęły działania wojenne …Mam nadzieję,że dzięki Wam odwiedzający spojrzą inaczej na Niemieckie miasta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *