Mój numer dwa na liście top.

Po raz pierwszy byłem w Berlinie kilkanaście lat temu. Wtedy nie zrobił na mnie specjalnego wrażenia. Mieszkaliśmy kilka dni na jakimś blokowisku, dość daleko od centrum, w pobliżu lotniska Tegel, u pewnego polskiego jegomościa, który utrzymywał się z bycia bezrobotnym, co i dziś nie jest wcale takie rzadkie, nie tylko w Berlinie ale i całych Niemczech. Najbardziej z tego wyjazdu zapadło mi w pamięć to, że dostałem mandat za jazdę ze złym biletem. To znaczy dostałem i nie dostałem. Bilet miałem, ale mój niemiecki był wtedy na tyle słaby, że kilkunastoliterowe nazwy różnych biletów w automacie nic mi nie mówiły więc kupiłem najtańszy. Kontroler stwierdził na podstawie mojego dowodu, że mieszkam w Poznaniu, a było to tylko miejsce wydania dokumentu. Tak więc mandatu nigdy nie zapłaciłem. 😀 Zanim przeprowadziłem się na stałe do Niemiec byłem jeszcze w Berlinie kilka razy i kolejnych parę, mieszkając już w Ludwigshafen. Berlin przymierzam też wzdłuż i wszerz jadąc do Polski, więc bardzo dobrze mi się kojarzy. Jadąc z zachodnich Niemiec w stronę Polski, trasę można nazwać turystyczno- widokową, bo po drodze mija się prawie wszystkie najważniejsze punkty Berlina:

Plac Paryski z Bramą

Alexanderplatz z wieżą telewizyjną, katedrę, Reichstag, Dworzec Główny, który sam w sobie jest również atrakcją, czy ratusz w Spandau ( którego mieszkańcy obrażają się kiedy określa się ich berlińczykami bo uparcie twierdzą, że Spandau to osobne miasto). Włączam wtedy zawsze w słuchawkach muzykę z Matrixa i nasycam się widokami- takie małe zboczenie. 😀

    Berlin jest trudny do pokochania od pierwszego spojrzenia. Może wydawać się zbyt monumentalny, zimny i szary. Zazwyczaj typowy turysta widzi tylko kilka obowiązkowych miejsc czyli:
 Brama Brandenburska- ile to już razy słyszałem: o Boże! Jaka ona mała! W telewizji wydawała się o wiele większa!
Od kilkunastu lat główna ulica Berlina Wschodniego jest rozkopana ze względu na budowę linii 55. Tutaj kawałek przyszłego tunelu w okolicach Alexanderplatz

Unter den Linden- główna ulica Berlina Wschodniego, która główną jest tylko z nazwy, bo właściwie poruszają się po niej tylko turyści. Prawdziwe, codzienne życie Berlina toczy się gdzie indziej. Ulicę pod Lipami wypełniają muzea, sklepy z pamiątkami, posępna ambasada Rosji, żywcem wyjęta z czasów zimnej wojny i wiecznie rozkopana jezdnia ze słynną budową metra. Budowa jest słynna, ponieważ trwa już kilkanaście lat i jak na razie udało się oddać do użytku tylko krótki odcinek łączący Dworzec Główny z Bramą Brandenburską, który na pieszo można przejść w niecałe 5 minut. Linia ma dziwny numer 55 ( linie metra w Berlinie są numerowane kolejno od 1-14), ale łatwo to wytłumaczyć bo ma połączyć się z linią 5, biegnącą przez wschodni Berlin.

Reichstag- nieco mroczny, ale robiące olbrzymie wrażenie, gmaszysko ze szklaną kopułą sir Normana Fostera, któremu akurat ten projekt się udał, w przeciwieństwie do biurowca  Metropolitan na Placu Zwycięstwa w Warszawie. Z kopuły podobno jest całkiem miły widok na “Zentrum” Berlina. Piszę podobno bo nie udało mi się tam nigdy dotrzeć. Aby wejść do Reichstagu należy wejść na jego stronę internetową ( najlepiej  już parę tygodni przed przyjazdem) i podać wszystkie swoje dane osobowe oraz wybrać dostępną datę i godzinę odwiedzin. Po kilku dniach przychodzi drogą  mailową zaproszenie. Zrobiłem wszystko jak należy, niestety czekając już w kolejce do wejścia, zorientowałem się, że termin przypada na dzień później. Następnego dnia za to spóźniłem się i tak o to wizyta w kolebce niemieckiej praworządności odłożyła się na bliżej nieokreśloną przyszłość.

Katedra Berlin
Katedra w Berlinie
Pomnik pomordowanych Żydów Europy- miejsce poświęcone śmierci milionów ludzi, które dziś robi za ulubione miejsce selfie z Berlina i plac zabawy w postaci labiryntu dla dzieci
Potsdamer Platz- jedyne skupisko wieżowców w Berlinie z atrium, którego kopuła zmienia kolor w zależności od pogody
Alexanderplatz- dziś jego główny punkt to zdecydowanie czteropiętrowy Primark z którego wyjścia wylewają się grupy Polaków obładowanych torbami z ciuchami, prawie za darmo.
I to na tyle. Celowo nie opisywałem tych miejsc bliżej bo można o nich poczytać w każdym przewodniku. My chcielibyśmy Wam pokazać inny Berlin. Ten nie-przewodnikowy, mniej turystyczny i może nawet ciekawszy.
D.
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *