Berlin – Fawela i promenada

Kreuzberg Kreuzberg to chyba moja ulubiona część Berlina. Panuje tutaj bardzo swobodna atmosfera. Jest mnóstwo tanich barów i sklepów z alternatywną modą. Wśród mieszkańców przeważają tutaj rodziny z małymi dziećmi, dlatego życie dzielnicy toczy się na ulicach, które nigdy nie zasypiają. Najbardziej lubię rejon stacji metra Schlesisches Tor ( Brama Śląska). Wychodząc ze stacji, pod […]

0

Kreuzberg

Kreuzberg to chyba moja ulubiona część Berlina. Panuje tutaj bardzo swobodna atmosfera. Jest mnóstwo tanich barów i sklepów z alternatywną modą. Wśród mieszkańców przeważają tutaj rodziny z małymi dziećmi, dlatego życie dzielnicy toczy się na ulicach, które nigdy nie zasypiają.

Stacja metra „Brama Śląska”

Najbardziej lubię rejon stacji metra Schlesisches Tor ( Brama Śląska). Wychodząc ze stacji, pod wiaduktem często można spotkać różnych muzyków, czasem grających bardzo profesjonalnie. Idąc dalej pod wiaduktem w stronę rzeki można natknąć się na nie nachalnych i kulturalnych? dealerów narkotyków wszelkiej maści. Wchodząc w pobliską ulicę Śląską ( Schlesische Strasse) wpada się w zagłębie barów z kuchnią z całego świata, gdzie za naprawdę małe pieniądze można porządnie się najeść. Ten jednak kto szuka tradycyjnej kuchni niemieckiej, nie ma tutaj co szukać. Dominują bary indyjskie, chińskie i meksykańskie.

Uliczne życie Kreuzberga

Cuvry Strasse

Po lewej stronie na rogu Cuvry Strasse ( nie mylić z Curry Strasse:) jest teren niczyj, ciągnący się aż do rzeki. Tak naprawdę teren ten ma właściciela, który od kilkunastu lat próbuje zbudować na nim osiedle mieszkaniowe. Nie ma jednak szans w starciu z mieszkańcami pierwszej w Niemczech faweli. Wszystko zaczęło się niewinnie od paru namiotów, w których zamieszkali hipisi. Z czasem namioty zastąpiły baraki zbudowane z byle czego, które zaczęły stopniowo się rozrastać i dziś niektóre nich są już dwupoziomowe. Całość funkcjonuje na zasadzie małego miasteczka, które ma własne prawa i własnego wodza, noszącego dumnie naszyjnik ze świńskich kłów. Mieszkają tutaj głównie uchodźcy z Afryki, jest też dużo Bułgarów i Polaków. Z zewnątrz kolorowe, idylliczne obozowisko tak naprawdę rządzi się brutalnymi prawami. Często dochodzi tam do bójek z użyciem noży, pomiędzy różnymi nacjami, czy nawet małych eksplozji. Mieszkańcy jednak nie narzekają. Mają dostęp do stałej opieki lekarskiej, jedzenia a i pieniędzy na alkohol nigdy nie brakuje. Idąc dalej ulicą Śląską dochodzi się do Landwehrkanal. Tutaj, wśród zieleni, zacumowało na stałe wiele mieszkalnych barek. W okolicy znajduje się również drugi squat. Ten jednak jest dużo bardziej cywilizowany ponieważ miasto wybudowało mieszkańcom łazienki i wspólną kuchnię. Warunki do mieszkania za darmo są tutaj na tyle atrakcyjne, że jedna z dziennikarek niemieckich, robiąca reportaż o tym miejscu tak się nim zachwyciła, że porzuciła swoje mieszkanie i pracę i jako jedyna Niemka zamieszkała tam na stałe.

Pływające mieszkania na Landwehrkanal

W miejscu gdzie kolejka metra wjeżdża na przepiękny ceglany most Oberbaumbrücke jest prawdziwe klubowe zagłębie. Jest tutaj wiele popularnych klubów np. Watergate czy barów np. Frälein Fritz, jednak absolutnym liderem jest Musik & Frieden. Klub jest tak popularny, że w weekendy kolejka do wejścia zaczyna się prawie w połowie mostu. W sumie to nie wiadomo czy ważniejsze jest samo wejście do klubu, czy też stanie w kolejce, które samo w sobie może być ciekawsze. Ludzie się poznają, piją wspólnie alkohol a tuż przed klubem rezygnują z wejścia bo…jest już rano;)

Most Oberbaumbrücke łączący Kreuzberg z Friedrichshain- dawniej granica miedzy wschodnim i zachodnim Berlinem

Innym ważnym miejscem na mapie Kreuzbergu jest bar Möbel Olfe. To dość dziwne przybytek, zajmujący miejsce dawnego sklepu meblowego, zresztą pod tą samą nazwą. Nie ma tam stolików i krzeseł a jedynymi miejscami do siedzenia są stołki przy barze. Mimo to każdy centymetr kwadratowy tego baru jest wypełniony ludźmi, nie tylko weekendy. Co najlepsze, ta świątynia rozpusty w której alkohol leje się strumieniami od 18 do wczesnych godzin porannych znajduje się w bardziej tradycyjnej, tureckiej części Kreuzbergu. Kiedyś zresztą cały Kreuzberg ( jako część Berlina Zachodniego) zamieszkany był przez Turków. Dzisiaj, kiedy dzielnica stała się modna wśród hipsterów i ludzi z grubszym portfelem, na miejscu tureckich barów czy sklepów zaczęły wyrastać modne kluby i galerie sztuki. Coraz mniej niestety zostaje ze starego Kreuzbergu, a kolejne działki zabudowywane są apartamentowcami. Władze Berlina starają się temu zapobiegać na przykład poprzez wprowadzenie maksymalnych cen kawy w kawiarniach na danej ulicy, tak, aby zachować lokalne społeczności i nie pozwolić na otwieranie w miejscu małych rodzinnych interesów sieciówek dla turystów. Na szczęście są wciąż miejsca gdzie graficiarze oddają się wolnej twórczości tworząc wzniosłe hasła na fasadach budynków.

Friedrichshein

Siedziba Studia Universal w starych budynkach magazynowych

Friedrichshein po drugiej stronie rzeki to już zupełnie inny świat. Główna ulica dzielnicy Karl Marx Allee jest jakby żywcem wyjęta z Warszawy (MDM) lub Moskwy. Dominuje tutaj socrealistyczna architektura, może trochę bardziej zadbana niż na przykład Plac Konstytucji w Warszawie. We Friedrichshein znajduje się jedyna z prawdziwego znaczenia promenada nad Szprewą. W miejscu starych magazynów są teraz restauracje, wytwórnia płytowa Universal i hotel NH, który przecząc prawom fizyki nadwiesza się nad rzeką. Obok, na środku rzeki, jest instalacja Molecule Man- tańcząca para z metalu, wznosząca się na wysokość kilku pięter. Dziwne, ale właściwie nigdy nie ma tutaj turystów, a i sami berlińczycy nie do końca wiedzą o jej istnieniu.

Futurystyczny hotel NH
Molecule Man

Na końcowej stacji metra linii 1 -ulicy Warszawskiej jest jeden z największych klubów Die Busche , a idąc dalej w stronę Dworca Wschodniego ( kiedyś głównego dworca Berlina Wschodniego) trafisz do jednego z bardziej oryginalnych miejsc- klubu  Zum schmutzigen Hobby (Pod wyuzdanym Hobby 🙂 ). Składa się on z dwóch części: ogródka piwnego w namiocie, który dzięki nagrzewnicom czynny jest cały rok i mniejszej salki w parterowym magazynie, która przypomina…pokój. Tańczy się nie na parkiecie a na dywanach, a całość sprawia wrażenie trochę większej domówki, na której przez przypadek znalazł się jakiś bar z barmanem i DJ. Zresztą w Berlinie są setki bardzo dziwnych klubów i barów, które polecam odkrywać na własną rękę. Kreuzberg i Friedrichshein doskonale się do tego nadają i jest tutaj taniej niż w centrum.

D.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *