Revolut – moje największe rozczarowanie tego roku

Revolut

Podczas wakacyjnych podróży do innych krajów często pojawia się problem wymiany polskiej waluty na inną. Kiedy po prostu nie zwracamy na to uwagi i używamy karty z naszego banku należy liczyć się z różnymi niespodziankami. Bardzo wysokie opłaty za wypłaty z bankomatu, czy dużo zaniżone kursy walut przy płatnościach kartą nie są niczym nadzwyczajnym. Oczywiście można też korzystać z kantorów, ale nie jest to zbytnio wygodne i wymaga dużo czasu. Jakież to było moje szczęście, kiedy parę lat temu pojawił się Revolut, który miał być idealnym rozwiązaniem na wszelkie problemy przeciętnego turysty, związane z wypłacaniem gotówki, wymianą walut, czy płatnościami.

Wszystko łatwo, szybko i przyjemnie i to z poziomu naszego smartfona. Jednym kliknięciem zasilasz swoje konto. Drugim kliknięciem po bardzo korzystnym kursie wymieniasz swoją walutę na jakąkolwiek inną. I płacisz zbliżeniowo za co chcesz, plus jeszcze wypłacasz w dolnym bankomacie darmowo gotówkę. Tutaj pojawiało się jednak pewne ograniczenie. Nie można było darmowo wypłacić miesięcznie więcej niż 800 złotych. W porównaniu do wszystkich innych korzyści był to niewielki mankament. Wszystko było idealnie do kwietnia tego roku, kiedy zmienił się regulamin. Oczywiście nikt nie poświęca czasu na wczytywanie się w długie elaboraty i po prostu klika „akceptuj”. Oczywiście ja również tak zrobiłem z myślą, że nawet jeśli coś się zmieni to będą to niewielkie różnice i jakieś tam drobne opłaty, które można przeboleć.

Odbiorca otrzyma nawet do…

W maju tego roku wpadłem na pomysł kupienia mojej mamie kwiatów z okazji dnia mamy. Ponieważ mieszkam w Niemczech, a moja mama w Polsce, jedyną opcją na ich dostarczenie, poza przejechaniem tysiąca kilometrów, jest internetowa kwiaciarnia. Ponieważ kwiaciarnia podała cenę w złotówkach wpadłem na genialny, jak mi się wydawało pomysł, żeby zamienić za pomocą Revoluta euro na złotówki i opłacić fakturę. Wszystko przebiegło idealnie. Dokładna kwota (174,98 PLN) powędrowała do kwiaciarni, kwiaty dostarczone, mama zadowolona. Podczas transakcji, mimo że tego typu przelewy były wcześniej darmowe, Revolut pobrał opłatę w wysokości 22,78 PLN. Nie jest to mało, ale można przeżyć. Wydawać by się mogło, że wszystko przebiegło prawidłowo. Jedyną rzeczą, która wzbudziła mój mały niepokój była tajemnicza informacja w historii transakcji na Revolucie, że odbiorca otrzyma NAWET DO 174,98 PLN. Nie zastanawiałem się nad tym jednak długo, bo w końcu zapłaciłem Revolutowi za przelew.

Dowód przelewu z Revoluta

86% opłat

Kilka dni póżniej dostałem maila z kwiaciarni z podziękowaniem za dokonanie wpłaty. Wpłaty na kwotę 10,05 euro!!! Kwota była podana w euro ponieważ kwiaciarnia ma swoją siedzibę w Niemczech. Jednocześnie poproszono mnie o dokonanie wpłaty za zaległe 28,46 Euro. Pomyślałem, że to jakiś błąd, bo jak przelewając 38 Euro można ponieść 28 Euro dodatkowych opłat. Kwiaciarnia zasugerowała jednak, żebym skontaktował się ze swoim bankiem, bo być może dotarła do nich mniejsza kwota w wyniku opłat za przelew.

E-mail od kwiaciarni

Mateusz

Tak więc piszę do mojego „banku” czyli do Revoluta. Piszę, bo nie ma czegoś takiego jak infolinia dla klientów. Na czacie odzywa się Mateusz (nie mam pojęcia czy to prawdziwe imię). Mateusz pisze, że jedyną opłatą jaką widzi za przelew w systemie jest te nieszczęsne 22,78 PLN. Zaznacza jednak, że był to przelew SWIFT czyli najmniej korzystny dla klienta. W jego trakcie którego pieniądze wędrują sobie z banku do banku po całej Europie, aż dotrą do banku odbiorcy. Oczywiście każdy z tych banków pośredniczących jak i sam bank docelowy pobierają sobie opłaty. Ich wysokość jest trudna do przewidzenia. Oczywiście wszystko jest wyjaśnione na stronie Revoluta. W języku angielskim możemy sobie poczytać o opłatach za przelewy, a pomocny Mateusz podsyła mi linka i kończy rozmowę.

Mateusz kończy zmianę.

Kiran

Następny zgłasza się Kiran i od tego momentu chat już jest wyłącznie w języku angielskim. Pisze właściwie to samo co Mateusz i podsyła dokładnie tego samego linka. Pytam co mogę zrobić w sytuacji kiedy robię przelew i 86% kwoty początkowej znika gdzieś po drodze. Zwracam uwagę, że taki przelew nie ma większego sensu.

Skylar

W tym momencie , aby mi pomóc czeka już Skylar. Pyta czy mam jakiś dowód ze strony kwiaciarni na to, ile otrzymali pieniędzy. Odpisuję, że nie mam, ponieważ kwiaciarnia odmówiła pokazania dowodu mojej wpłaty. Skylar stwierdza, że jedynym kosztem przelewu było 22,78 PLN i jest to już zawarte w kwocie końcowej czyli w tych 174.98 PLN. Odpisuję mu, że to nieprawda. Revolut pobrał kwotę 174,98 PLN i dodatkowo 22,78 za przelew. Skylar jednak jest nieugięty i wciąż twierdzi, że kwota zawiera już opłatę za przelew. Kiedy w końcu wysyłam mu screena stwierdza, że się pomylił i wysyła listę opłat, pobieranych przez pośredników. Według niej za mój przelew banki mogą pobrać od 16 aż do 32 euro czyli maksymalnie może zostać pobrana opłata wysokości 153,12 PLN. Pytam w takim razie czy mogę anulować ten przelew. Odpowiedź jest krótka i konkretna: niestety jest to niemożliwe.

Opłaty banków pośredniczących.

Stwierdzam, że w takim razie Revolut oferuje wspaniałą usługę. Tajemniczy przelew, w którym 86% kwoty początkowej znika i nawet nie wiadomo przez jakie banki i w jakiej wysokości zostały pobrane opłaty. Na koniec piszę, że Revolut powinien się reklamować w następujący spisób: „Weźmiemy od Ciebie tylko 5 euro opłaty za przelew, ale inne banki być może inne banki wezmą 30 euro dodatkowo za bukiet kwiatów. Przelewasz na własne ryzyko.” Chcę również dowiedzieć się , jakie to banki pośredniczące ukradły moje pieniądze.

Karla

Skylar już pewnie nie czyta moich wypocin, bo do rozmowy włącza się Karla. Pisze, że bardzo jej przykro i gdyby była na moim miejscu również byłaby zła, ale przecież Revolut pobrał tylko 22,78 PLN. Informacja o tym jest o tym podawana przed dokonaniem przelewu. Odpowiadam, że ok, ale Revolut nie informuje, co będzie się dalej działo póżniej. Przelew w którym prawie wszystkie pieniądze znikają po drodze nie ma właściwie już sensu. Karla odpowiada, że przecież o opłatach banków pośredniczących mogłem sobie poczytać przed dokonaniem przelewu.

Stwierdzam, że to wspaniała wiadomość. Revolut ostrzega mnie w regulaminie, mogę być okradziony. Karla powtarza formułkę o opłatach, z którymi można się zaznajomić przed przelewem i stwierdza, że jest jej przykro. Na koniec dodaje tekst, który pojawiał się u wszystkich jej poprzedników. Brzmi on mniej więcej tak: „Zostawiam otwarte okienko czatu. Jak tylko będziesz miał czas daj nam znać czy rozwiązaliśmy twój problem i w czym możemy tobie jeszcze pomóc. Miłego dnia!„.

Karla mi współczuje.

Brnę w temacie dalej. Stwierdzam, że potwierdzając przelew widzę tylko opłatę, którą pobiera Revolut. Mogę oczywiście sprawdzić gdzieś w regulaminie dodatkowe opłaty, ale są one podanie w dość sporym przybliżeniu. W takim razie nie mam praktycznie szans, że poznać dokładny koszt dokonywanego przeze przelewu. Karla stwierdza, że generalnie Revolut nie pobiera opłat za przelewy i uświadamia mnie, że transakcje wielowalutowe w Revolucie są bezpłatne do wysokości pięciu tysięcy funtów. Po przekroczeniu tej kwoty pobierana jest opłata w wysokości 0,5% kwoty transakcji.

Zupełnie nie mam pojęcia jak to się ma do mojego przelewu, bo przecież on też jest międzywalutowy i nie przekroczyłem kwoty 5 tysięcy funtów, więc teoretycznie nie powinienem zapłacić nic. Karla dodaje jeszcze, że banki pośredniczące MOGĄ pobierać opłaty dlatego kwota jaką otrzyma odbiorca może być mniejsza. Stwierdzam, że to MOGĄ „makes me crazy” i że w ogolę jak mogę nie znać dokładnego kosztu usługi Revoluta ani tego, jakie banki są bankami pośredniczącymi. Karla wysyła mi trzeci raz tego samego linka z wyjaśnieniem opłat i kończy rozmowę.

Chrystaline

Do akcji włącza się Christalyne. Chrystalyne nawet nie próbuje wgłębiać się w temat. Stwierdza tylko, że nie ma wpływu na opłaty i jest jej przykro, że informacja o opłatach banków pośredniczących nie pojawia się przez akceptacją przelewu. Poprostu jest to niemożliwe. Z jakich powodów nie wiadomo. Chciałaby pomóc i zdaje sobie sprawę jak stresująca jest ta sytuacja dla mnie. Zaznacza, że każdą skargę Revolut traktuje bardzo poważnie i nieustannie pracuje nad udoskonalaniem swoich usług. Szanuje również moją decyzję o zamknięciu konta, a koniec dodaje, że ma ogromną nadzieję na pozytywną ocenę z mojej strony naszej konwersacji…

Reasumując: za bukiet kwiatów, wysłanych do Polski zapłaciłem razem około 170 PLN plus 140 PLN opłaty za internetowy przelew. Revolut oficjalnie nie ma sobie nic do zarzucenia, bo przecież nie ma wpływu na opłaty innych banków. Resztę pozostawiam Wam do przemyślenia…

17 Comments

  1. Kasia

    Miałam inna sytuację z revolutem. Wysłałam kuzynce z Meksyku 300zl które nie dotarły po dziś dzień. Dlaczego nie dotarły i gdzie są te pieniądze? Revolut twierdzi pieniądze dotarły albo utknęły gdzieś w banku pośredniczącym. Czy mogę cofnąć przelew lub go anulować? Nie. Pieniędzy nie odzyskałam i pomimo że piszę z ludźmi z chata i poprzez maila to pewnie już ich nie odzyskam….masakra.

    1. Michał Bator

      Dobrze, że przynajmniej nie była to większa kwota, ale i tak mega to słabe…

  2. Kris

    Moim zdaniem caly problem wyniknal z tego ze dokonales przelewu w zlotowkach a nie w euro (powinienes najpierw zamienic na euro w revolucie i wyslac z revoluta euro, co jest ogolnie glownym sensem korzystania z takich aplikacji – korzystasz na mozliwosci wymiany waluty po kursie ktory kontrolujesz, do tego oczywiscie bardzo dobrym, po drugie masz mozliwosc wyslania przelewu w roznych walutach odpowiednio do kraju przeznaczenia). W Twoim przypadku, niemiecki bank przyjmujacy otrzymal transfer w zlotowkach, i nie dosc ze przewalutowal na euro po swoim mniej korzystnym kursie, to jeszcze dodatkowo skasowal dodatkowa oplate za przewalutowanie. Revolut nie ma z tym ani nic wspolnego ani nie ma na to zadnego wplywu.
    Nie rozumiem za to jak to wyszlo, ze miales cene za swoje kwiaty w zlotowkach (z tego co piszesz wydaje sie ze to kwiaciarnia podawala cene w pln .. ta cena sie kierowales oplacajac rachunek) a wysylales na rachunek w Niemczech. Jezeli tak jest, ze to jedyny rachunek na jaki przyjmuja wplaty i nie maja konta w Polsce, a mimo to ceny wyswietlaja sie w zlotowkach to mozesz miec pretensje do kwiaciarni, ze podchodza bardzo nieprofesjonalnie do zagadnienia, i latwiej tu o pomylke.

    1. Michał Bator

      W tym przypadku było tak, że kwiaciarnia ma też siedzibę w Polsce. Płatność miała przejść kartą, jednak pojawił się jakiś problem.
      Po czasie otrzymaliśmy info, że nie mogli pobrać kasy i przesłali numer konta, na który mieliśmy przelać kwotę w PLN, bo taka była na fakturze od nich. Okazało się, że konto ta firma ma niemieckie. Dlatego tak wyszło.
      Generalnie to było jeszcze bardziej zakręcone, ale jakby Dawid opisywał tu dokładnie wszystko co się wydarzyło, to by powstała z tego książka. 🙂

  3. Kris

    Dobra, juz teraz widze po wyslaniu test, ze mi sie wyswietla przez chwile do czasu odswiezenia strony, potem znika, pewno wymagana autoryzacja admina zeby w ogole sie pojawil..

    1. Michał Bator

      Dokładnie.
      I dla poirytowanych osób, które nawet zarzucają mi na FB, że kasuje komentarze. Nie kasujemy żadnych komentarzy. Nawet tych, które nam się nie podobają. Wszystkie lądują jednak dla nas do zatwierdzenia, zanim zostaną opublikowane, a więc spokojnie. Wszystkie się prędzej czy później pojawią.
      Pozdrawiamy

    2. Michal

      Wina kupujacego, problem wynika z kombinacji. Pomysł na przyszłość: Płacisz kartą, widzisz koszt, zawsze możesz odzyskać kasę, jeśli nie dojdzie. Płacisz w walucie konta a nie lokalnej.

  4. Go

    Trzeba bylo skorzystac z uslug tzw.Poczty kwiatowej i zaplacic karta online, a nie przelewem do konkretnej kwiaciarni. Teraz troche na Rev sie pozmienialo, ale wlasnie przez ostatnie 4 miesiace za granica uzywalam tylko Revoluta do roznych uslug online (takze do poczty kwiatowej) czy przy kasie i zadnych niespodzianek nie bylo. Kurs korzystniejszy niz na koncie premium mojego faceta, wiec i on korzystal z Rev na wyjezdzie. Mam konto podstawowe.

    1. Michał Bator

      W tym przypadku chciałem również zapłacić kartą, normalnie, jak za wszystkie zakupy online. Kwiaciarnia miała jednak problem z pobraniem pieniędzy, więc zrobiony został przelew. W PLN, bo w takiej walucie była faktura.
      Oczywiście Revolut jest dobry, gdy płaci się kartą, ale do przelewów takich jak widać nie.

  5. Radek

    Czuje wielki niesmak po przeczytaniu tego artykulu. Rozumiem, ze moga byc rozne problemy z platnosciami i trzeba byc czasami krytycznym, ale wystarczylo zebys sie zaglebil w regulamin i jak zrobic taki przelew. Tutaj mamy kompletny przyklad zrzucania winy na uslugodawce, kiedy uslugobiorca nie ma zadnego pojecia o bankowosci.

    Prywatnie, wielokrotnie wysylalem pieniadze za granice; Holandia, Niemcy, Belgia, Luxemburg – ani razu nie dostalem zadnych fee, o ktorych nie ma mowy w regulaminie. Dodatkowo, wystarczylo zrobic przelew w EUR, nie ze zlotowek.

    Niestety, w Polsce jak w lesie – jesli cos sie nie uda, wina Tuska i zagranicznych bankow. No ale takie dziennikarstwo teraz, licza sie wyswietlenia, a nie merytoryka.

  6. Radek

    Czuje wielki niesmak po przeczytaniu tego artykulu. Po pierwsze, w pelni rozumiem i wielokrotnie podkreslalem, ze trzeba byc metrytorycznym i krytycznie nastawionym na oferowanie nam uslugi. W tym przypadku jednak miedzynarodowe zasady i stawki za SWIFT nie sa w zadnym wyjatku wina Revoluta; jak zostalo podkreslone, wystarczylo przeczytac regulamin lub po prostu wyslac przelew w EUR zeby poszlo to SEPA. Wielokrotnie korzystalem z Revoluta, wysylalem przelewy do Niemiec, Belgii, Luxemburga i Holandii – ani razu nie zostalem zaskoczony zadnymi ukrytymi kosztami. Niestety brakuje tutaj troche rzetelnosci i profesjonalnego spojrzenia na usluge; przykro mi z naliczonych kosztow, ale mozna bylo tego uniknac bedac bardziej swiadomym klientem.

  7. Dariusz

    Po przeczytaniu tego artykulu mam mieszane uczucia, brakuje tutaj krytycznego spojrzenia; tak zwane 'intermediary fees’ nie sa w zadnym stopniu wina Revoluta, a typowymi oplatami, ktore sa naliczane dla przelewow typu SWIFT – inne banki rowniez naliczaja takie oplaty, niezaleznie od tego czy sa Fintechami czy duzymi bankami. Wielokrotnie wysylalem pieniadze za granice, nie bylo z tym zadnych problemow. Natomiast patrzac na to krytycznie, Revolut oferuje swietna usluge i serwis; zaoferowal przelew SWIFT i spelnil swoje obowiazki. Problem opisany w tym artykule to nie tyle rozczarowanie Revolutem, a fakt jak dziala bankowosc – niestety, banki musza na czyms zarabiac – tym razem jest to dodatkowa oplata za przeprocesowanie transferu. W przyszlosci warto sie zorientowac czy placac za granice nie wykonac przelewu w EUR – SEPA jest bezplatna.

  8. Basia

    Dziękuję że to opisałeś. Współczuję tego bełkotu robotów. Standardowo nikt nie jest winny i nikt nie może Ci pomóc. I nikt nic tak naprawdę nie wyjaśnia. Trzeba od nich uciekać.

  9. Marcinos

    Od kiedy w Niemczech płaci się w PLN?
    Czy jakbyś wysłal do Szwajcarii przelew w rosyjskich rublach to myślisz, że pobrali by opłaty za przewalutowanie?
    Co ma Revolut do opłat, które pobiorą banki w przypadku niestandardowego przelewu?
    Wysyłam przelewy w revolucie już od dawna i nigdy nie miałem problemu – chorwackie PBZ pobiera 7,5 kuna za przyjęcie przelewu (oczywiście w HRK) i to jest jedyna opłata, którą ponoszę oprócz prowizji za przelew w Revolut która maksymalnie może wynieśc ok 22,5 zł.
    Przy zakupie konta plus, za które płacisz 25 zł miesięcznie masz priorytetową pomoc techniczną 🙂

    1. Michał Bator

      W Niemczech nie płaci się w PLN, tylko przypomnę, że to była POLSKA kwiaciarnia internetowa. Wystawili fakturę w PLN, ale mają niemieckie konto.

  10. Dariusz Jarosz

    Ja płacę Revolutem od 4 lat i nie mam żadnych zastrzeżeń i problemów

  11. Lukasz

    Korzystam z revoluta 4 lata.
    Niezliczona ilość przelewów, płatności, wypłat. Nigdy nie byłem problemów.
    Autor artykułu niech się zastanowi, gdzie robi zakupy I ogarnie jaką płatność wybiera. To że ściągnęło opłaty to tylko i wyłącznie wina sklepu lub banku obsługującego płatność. Na drugi raz trzeba czytać gdzie się kupuje I z czym to się wiąże. Brak słów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *