Przypuszczam, że mało z Was wie cokolwiek o Karlsruhe, dlatego trochę suchych faktów. Karlsruhe to miasto w południowo- zachodnich Niemczech. Była stolica Badenii ma ponad 300 tysięcy mieszkańców i powstała w totalnie sztuczny sposób. Po prostu ktoś kiedyś wymyślił sobie, że w tym miejscu powstanie miasto, wziął cyrkiel do ręki narysował wielkie koło i rozchodzące się od jego środka 32 linie. Dokładnie w miejscu gdzie cyrkiel wbijał się w papier znajduje się dziś wieża pałacu, a linie to ulice i parkowe alejki. Całość odpowiada idealnie róży wiatrów na kompasie. Początkowo były problemy ze ściągnięciem ludzi do tego wywiejewa i trzeba było ich zachęcać za pomocą ulg podatkowych. W czasie Drugiej Wojny Światowej charakterystyczny kształt miasta zadziałał jak wielka tarcza do celowania i bardzo łatwo poszło aliantom bombardowanie. Stąd tak mało dziś w Karlruhe zabytków. Pod wojnie nastąpił bardzo szybki rozkwit, również dzięki amerykańskiej bazie wojskowej i lotnisku, a dziś to bardzo ważny ośrodek naukowy i biznesowy. Tyle faktów.

Prosto w kierunku Karlsruhe
Ulica “Cyrkiel” nawiązująca do kształtu miasta

Remont totalny

Po nocnej zmianie wstaję zawsze około dwunastej. Długie śniadanie plus dwie kawy sprawiają, że do świata żywych wracam około drugiej popołudniu. I tak też było tego dnia. Krótko po czternastej siedziałem już w aucie i mknęliśmy autostradą A 65 na południe. Świeciło słońce, grała muzyka i aż nie chciało mi się wychodzić po nieco ponad godzinie z samochodu. Wjeżdżając do miasta wpada się od razu w plątaninę zamkniętych pasów, barierek, dziur, wykopów i objazdów. Tak. Karlsruhe znajduje się w permanentnym remoncie. Perła jeszcze bardzo długo nie będzie błyszczeć. A wszystko za sprawą dwóch ogromnych projektów transportowych pod nazwą “Kombiprojekt” na okrągłą sumę miliarda euro. Pierwszy z nich zakłada schowanie w tunelu głównej ulicy miasta i zbudowanie nad nim nowej linii tramwajowej i ścieżek rowerowych. Drugi to schowanie pod ziemią wszystkich ośmiu linii tramwajowych w centrum i powstanie czegoś na kształt metra, w którym z poszczególnych stacji , w godzinach szczytu będą odjeżdżały pociągi co jedną minutę. Już teraz system komunikacyjny Karlsruhe jest unikatowy na skalę światową, ponieważ sieć tramwajowa i kolejki miejskiej są połączone ze sobą tzn. tramwaje mogą jeździć po torach kolejowych, a kolejki po torach tramwajowych. W ten sposób można ze zwykłego przystanku w ścisłym centrum miasta dojechać do miejscowości położonych kilkanaście kilometrów od miasta i odwrotnie. Dodatkowo centrum to tzw. Umweltzone tzn. mogą do niego wjeżdżać tylko auta ze specjalną zieloną naklejką, czyli takie, które mniej trują środowisko. Na szczęście nasz kaktus ma taką naklejkę, ale tak się zastanawiam jak to jest sprawdzane, bo nie ma żadnych bramek, czy kontroli przy wjeździe do śródmieścia.

Trochę Grecji i Egiptu

Po mozolnym pokonaniu wszystkich rozkopów dotarliśmy do piętrowego parkingu w galerii handlowej Ettlinger Tor. Galeria ma ciekawy dach w kształcie kadłuba statku i w 2007 rok została wybrana najlepszym centrum handlowym Europy. Podobnie jak całe miasto również i galeria jest aktualnie modernizowana. Prac jednak nie widać ,bo odbywają się głęboko pod ziemią. Budowany jest tunel, który połączy ją z podziemną stacją kolejki i drugi tunel dla aut łączący parking z budowaną obok podziemną ulicą. Przemknęliśmy szybko przez gąszcz sklepów i deptakiem ruszyliśmy w stronę pałacu mijając po drodze rynek. Rynek dość nietypowy, bo po obu jego stronach znajdują się przypominające greckie świątynie potężne, bliźniacze budowle. W jednej znajduje się ratusz, a w drugiej kościół. Pomiędzy nimi na środku placu znajduje się… piramida. Całkiem sporych rozmiarów, ale niestety (i oczywiście) w remoncie, jak wszystko w Karlsruhe. W jej wnętrzu znajduje się mauzoleum Karola III Badeńskiego, który założył miasto.

Galeria Ettinger Tor
Prawa strona rynku z kościołem ewangelickim

Pałac pałacowi nierówny

Idąc dalej w kierunku pałacu minęliśmy las zawieszonych na długich słupkach tabliczek ze złotymi myślami. “Ehhhh gdyby tak Niemcy zastosowali do tego wszystkiego, co jest na tych tabliczkach” stwierdził Michał. No właśnie. Niemcy byłyby chyba rajem na Ziemi. 😉 Wspaniały pałac niestety wygląda jak gdyby przyleciał z odległej galaktyki i spadł w całkiem przypadkowym miejscu. Wspaniała bryła otoczona jest zupełnie współczesnymi budynkami i to w dodatku niezbyt urodziwymi. Za pałacem rozciąga się ogromny park, który bardziej przypomina las. Dawniej były to tereny łowieckie i istniały jeszcze na długo przed tym zanim powstało samo Karlsruhe. Potem udaliśmy się do Pałacu Gottesaue. Jeju, jaka to wspaniała budowla! Szczerze to zrobiła na mnie większe wrażenie niż główny pałac. Wspaniały renesansowy budynek jest częścią większego kompleksu, który należy do wyższej szkoły muzycznej. Nowa część szkoły to perfekcyjna architektura, która dziwnym trafem nie przeszkadza i nie kłóci się z zabytkiem, który stoi tuż obok.

Tablice
Pałac
Michał VII na włościach
Szkoła
Nowa część szkoły

Kulturalna rzeźnia

Rzut beretem od szkoły znajduje się Stara Rzeźnia. Jeszcze do niedawna w tym miejscu wędrowały na hakach pomiędzy budynkami świniaki, a teraz pomiędzy budynkami przechadzają się ludzie odwiedzający restauracje, kafejki, czy po prostu miejsce pracy, bo w rzeźni są też agencje reklamowe, biura różnych firm i warsztaty np. naprawa pianin. Są też dwa teatry i jeszcze całe mnóstwo różnych instytucji, których nie zdążyliśmy odwiedzić. Widać, że remontowane są kolejne budynki i cały kompleks zamienia się powoli w prężnie działające, kulturalne miasteczko. Latem to musi być cudowne miejsce. Zimą jest trochę pustawe, a te haki dla świń robią niezbyt dobrze się kojarzą. Ale tak przechadzając się między tymi warsztatami aż ma się ochotę chwycić jakiś młotek czy śrubokręt i coś pomajsterkować.

Wracając z rzeźni mineliśmy bardzo dziwne miejsce. Był to parterowy budynek przedszkola, obok niego plac zabaw dla dzieci, a zaraz obok kilka nagrobków nieczynnego już cmentarza. Mega dziwne zestawienie…

I tak perła nie została do końca odkryta. Schowała się gdzieś pomiędzy chłodnym, zimowym wieczorem, rozkopanym skrzyżowaniem i zaniedbanym ogródkiem komunalnym, gdzie każdy może przyjść podlać rośliny, lub zasadzić nowe. Jestem jednak pewien, że prędzej czy później ta perła rozbłyśnie pełnym blaskiem i to nie jest nasze ostatnie słowo o Karlsruhe.

Świńskie haki w rzeźni
Publiczny ogródek
Resztki zabytkowych kwartałów

D.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *