Takie pytanie pojawia się przed każdym, kto chce odwiedzić Paryż. Nie oszukujmy się. Paryż nie jest tanim miastem, a budżet rzędu 20 euro za jednodaniowy obiad jest raczej skromny. Nie można też sugerować się starą, turystyczną zasadą: “tu jest dużo ludzi, na pewno jest smacznie i niedrogo”. Wielokrotnie przekonywaliśmy się, że w wypełnionych po brzegi lokalach ceny prostych dań ścinały z nóg. 

Zasada pierwsza: jedz wcześnie

Jednym ze sposobów na tańszy obiad jest zjedzenie go w miarę wcześnie. Około południa w większości restauracji pojawiają się karty dnia, które obowiązują tylko w określonych godzinach. Mogą to być trzydaniowe zestawy składające się z przystawki, dania głównego i deseru. Często można też wybrać tańszą opcję, decydując się na tylko dwa dania np. przystawkę i drugie danie lub, w tej samej cenie, danie główne i deser. Takie zestawy, zawierające proste, mniej wykwintne dania kosztują maksymalne 19,90 euro. Widzieliśmy jednak wiele miejsc, gdzie kosztowały 15,90, czy 12,90, w mniej obleganych przez turystów miejscach nawet 9,90 za dwa dania. 

Jeśli jednak nie jesteście głodni już w południe, lub we wczesnych godzinach popołudniowych, bo na przykład wstaliście później i wciąż czujecie hotelowy bufet, na którym jak zwykle zjedliście dużo za dużo, no bo jak tu nie spróbować wszystkiego, choćby po trochu, mamy dla Was wspaniałą opcję: BOUILION CHARTIER. 

Zasada druga i ostatnia: Jedz w Chartier

Wyobraźcie sobie wspaniałą, wielką salę. Na sufitach wiszą przepiękne żyrandole, ściany pokrywa ciemna boazeria i wielkie lustra, a strop opiera się na marmurowych kolumnach. Eleganccy kelnerzy w śnieżnobiałych koszulach i czarnych muszkach uwijają się jak w ukropie, a całość pamięta jeszcze przełom wieków i to wcale nie ten ostatni. Początki tej restauracji sięgają 1896 roku, kiedy to rodzeństwo Chartier otworzyło lokal pod nazwą Le Bouillon. Już w tamtych czasach ogromna sala dla 300 gości, przykryta szklanym dachem i wielki zegar na ścianie robiły na gościach ogromne wrażenie. Do dziś praktycznie nic tam się nie zmieniło, a długie wnętrze w stylu art deco przypomina nieco halę dworca kolejowego. I całkiem słusznie, bo wcześniej rzeczywiście była tutaj stacja kolejowa, a w początkowych latach restauracja była tanią stołówką dla okolicznych robotników. 

W Chartier jest zawsze tłoczno, więc jeśli szukasz ciszy i spokoju omijaj to miejsce z daleka

Obiad za 10 euro w Paryżu? To możliwe i nawet smaczne

Chartier jest otwarty 365 dni w roku, od 11:30 do północy. Ceny dań głównych zaczynają się od 9,90 euro, a najtańsze przystawki już od 1 euro. W restauracji byliśmy dwa razy. Za pierwszym zjedliśmy udko z kaczki z pieczonymi mini ziemniaczkami oraz kotleta z siekanej wołowiny z frytkami. Oba dania były pyszne i kosztowały około 12 euro. Na przystawkę foie gras (trochę oszukane, bo zamiast tradycyjnie gęsiego, było kacze) i ślimaki (moje nowe ulubione danie) za 7 euro. Do tego dwa desery: krem karmelowy i mus czekoladowy za około 3 euro każdy. Ceny win również są zaskakująco niskie i niewiele droższe niż w okolicznych spożywczakach. I tak za butelkę różowego wina zapłaciliśmy 10 euro. 

Kaczka jest prawdziwą królową francuskiej kuchni
Siekany kotlet z frytkami
Mus czekoladowy
Krem karmelove
Szczypce do ślimaków są raczej mało wygodne
Mój ślimaczy debiut

Za drugim razem jako przystawkę zjedliśmy zupę jarzynową za 1 euro! (była przepyszna) i dania główne w podobnych cenach do poprzednich: kurczak w warzywach z ziemniakami również był przepyszny, a mój stek wołowy z sosem z zielonego pieprzu nieco mniej. 

Kurczak w sosie z warzywami
Stek w pieprzowym sosie

Oczywiście nie należy się tutaj spodziewać orgii smaków i niezapomnianych przeżyć kulinarnych, ale kuchnia Chartier jest szczera, prosta i zwyczajnie smaczna. Ponadto pozwala na spróbowanie francuskich specjalności, bez rujnowania naszego portfela. Dlatego szczerze polecamy to miejsce, bo na pewno będzie to dla Was niezapomniane przeżycie. Rachunek który kelner zapisuje na papierowym obrusie i toaleta, urządzona w stylu paryskiej stacji metra tylko dodają uroku. 

Toaleta w stylu metra
Rachunek na obrusie

Uwaga: kolejki!

Do restauracji dojedziecie metrem- stacja Grand Boulevards. Wejście jest od ulicy Rue du Faubourg 7. Przygotujcie się, że jeśli dotrzecie do restauracji późniejszym popołudniem będzie stać w kolejce. Ta jednak posuwa się bardzo szybko i na bieżąco jest kontrolowana tzn. obsługa wyłapuje z kolejki większe grupy jeśli np. zwolniły się naraz cztery miejsca. Jeśli chcecie uniknąć kolejki najlepiej przyjść zaraz po otwarciu, maksymalnie do godziny 12 w południe. 

P.S. Obsługujący nas sympatyczny kelner z Algierii poprosił na koniec o przesłanie mu kartki pocztowej.

2 Komentarze
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *