Paryż jakiego nie znasz

Wiele budynków, które powstały kilka, kilkanaście, lub maksymalnie 60 lat temu jest równie ciekawych jak wspaniałe pałace, czy muzea.

4

Paryż to oczywiście całe morze różnorodnych atrakcji, których oczywiście nie da się zaliczyć podczas jednego, ba, nawet kilku city tripów. Kiedy jednak zaliczymy już wszystkie punkty z obowiązkowej listy przeciętnego turysty, warto odkryć Paryż współczesny. Wiele budynków, które powstały kilka, kilkanaście, lub maksymalnie 60 lat temu, jest równie ciekawych jak wspaniałe pałace, czy muzea. Zwłaszcza dla takiego freaka współczesnej architektury jak ja. Mam jednak ogromną nadzieję, że budynki, które zaraz przedstawię okażą się dla Was równie fascynujące jak dla mnie.

Oczywiście do mojej listy można by dodać jeszcze pewnie z kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt miejsc. Na razie udało mi się dotrzeć tylko do tych poniżej. Moim osobistym, wielkim nieobecnym, jest siedziba fundacji Louis Vittona oraz nowa siedziba gazety Le Monde. Oba te miejsca zamierzam odwiedzić podczas następnej wizyty w Paryżu i wtedy zaktualizuję poniższą listę. Gorąco polecam odwiedzić wymienione przeze mnie budynki. Oprócz tego, że mogą być wspaniałym tłem do zdjęć, to często pełnią też różne użyteczne dla turysty funkcje, lub ich wnętrza są warte odwiedzenia ze względu np. na ciekawą wystawę. No to lecimy.

Baldachim Le Canopee

Nasz spacer po nowym Paryżu zaczynamy od… galerii handlowej. Tak, tak, czasem handlowe molochy też mogą być ciekawe dla oka. Chociaż galeria to trochę za mało powiedziane, bo kompleks mieści też stację metra i różnorodne instytucje kulturalne. Słowem każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, zarówno dla ciała, jak i dla ducha. Tym, co najbardziej wyróżnia to miejsce to wspaniały, pofałdowany dach, który zbudowany jest ze szkła, poprzeplatanego złotymi belkami.

Do 1971 funkcjonowały w tym miejscu hale targowe. Po ich zburzeniu, w samym centrum Paryża powstał ogromny, pusty teren. Ponieważ Le Halles to jedno z najważniejszych centrów przesiadkowych wielomilionowej metropolii, było ogromnie ważnym i odpowiedzialnym zadaniem wybudowanie tutaj czegoś, co nie tylko będzie użyteczne, ale i po prostu piękne.

Warto odwiedzić to miejsce by zobaczyć prawdziwą miejską dżunglę, w której przez pięć podziemnych poziomów przewija się codziennie osiemset tysięcy ludzi. Cztery linie metra łączą się tutaj z trzema liniami kolejowymi. Jest to największa tego typu stacja w Europie, z której można dojechać do wszystkich, najważniejszych paryskich dworców i dwóch lotnisk. Tak więc jeśli przybyliście do Paryża samolotem lub koleją, to prędzej czy później tutaj wylądujecie.

Od najdawniejszych czasów 5-hektarowy obszar w sercu miasta nazywany był brzuchem Paryża, ponieważ to tu odbywał się spożywczy handel na szeroką skalę, w starych, zabytkowych, żeliwnych halach. W miarę rozwoju metropolii zaczynało jednak brakować miejsca, a wszystkie okoliczne uliczki były coraz bardziej zakorkowane przez samochody dostawcze. W końcu postanowiono przenieść hurtowy handel na obrzeża Paryża, a hale zlikwidować. Spotkało się to z ogromnym protestem mieszkańców, w wyniku którego, udało się odratować dwie zabytkowe hale. Jedna z nich trafiła do francuskiego miasteczka Nogent-sur-Marne, a druga do Jokohamy w Japonii. Później powstało tutaj największe w mieście centrum handlowe. Było ono jednak krytykowane za ogromny, podziemny labirynt, który nie był przyjazny dla kupujących. Z czasem ciemne zaułki Forum des Halles, bo tak nazywała się ta galeria, zaczęło przyciągać dilerów narkotyków i innych podejrzanych typków.

W 2002 roku podjęto decyzję o nowym obliczu całego rejonu Le Halles, który nie cieszył się wcześniej zbyt dobrą sławą na mapie Paryża ze względu na brud i wysoką przestępczość. Dwa lata póżniej rozpisano międzynarodowy konkurs, który zwyciężył projekt La Canopée, po prostu „Baldachim”. Jego centralnym punktem jest ogromny publiczny plac pod dachem, który schodkowo opada w dół. Jeśli macie chwilę, można skoczyć do galerii po przekąskę lub kawę. Potem usiąść na tych schodach i poobserwować codzienne życie zabieganych Paryżan. Wierzcie mi, takiej pośpiesznej społeczności nie znajdziecie nigdzie indziej w Europie. Życie na przykład w Berlinie wydaje się przy tym toczyć w ślimaczym tempie. Z informacji praktycznych: w galerii znajduje się toaleta (płatna 0,5 euro).

Wróćmy jednak do projektu. Charakterystyczny dach, co w dzisiejszych czasach w zawodzie architekta staje się coraz rzadsze, został najpierw narysowany na papierze. Pofalowaną tafla o powierzchni dwóch piłkarskich boisk okazała się prawdziwym wyzwaniem dla projektantów i wymagała aż stu tysięcy godzin badań. Ta tytaniczna praca nie została jednak jednogłośnie pozytywnie odebrana przez Paryżan, a budynek porównywano do wulgarnego, latającego spodka. Podobnie żółtawy kolor, który według niektórych przypomina siki, nie przypadł ludziom do gustu. Nie obyło się również bez wpadek. Od samego początku budynek był bardzo wrażliwy na deszcz i dopiero renowacja w 2018 roku przyniosła częściowe rozwiązanie tego problemu. Szacuje się, że samo utrzymanie dachu będzie pochłaniało 400 tysięcy euro.

Projekt baldachimu pochłonął gigantyczne 216 milionów euro, a przebudowa całego terenu wokół dodatkowe 700 milionów. Zwróćcie uwagę szczególnie na kolorowe jajka na długich słupach przed wejściem do La Canopée. Można by powiedzieć, że Paryż świętuje Wielkanoc przez cały rok. 😉

Zobaczcie na własne oczy jak ten dach, który ma przypominać baldachim z korony drzew. W założeniu miało to być miejsce, które będzie tętniło życiem od rana do późnego wieczoru, jednocześnie będąc bramą do serca Paryża. Czy się udało? Sami oceńcie, bo zdania są podzielone.

baldachim

Instytut Sztuki Świata Arabskiego

Chociaż trudno w to uwierzyć to budynek instytutu powstał już 34 lata temu. Wydaje się jednak jakby go postawiono wczoraj. Nie dość, że w ogóle przez ten czas się nie zestarzał, to wydaje się być bardzo nowoczesny i współczesny w formie. Budynek zaprojektował jeden z czołowych światowych architektów Jean Nouvel, a budowę sfinansował rząd francuski i Arabska Liga Narodów. Ma on promować arabską kulturę w Europie. Jego fasada składa się z tzw. mashrabiyas. Są to specjalne ażurowe mechanizmy stosowane w arabskich domach, dzięki którym ręcznie steruje się ile słońca wpada do wnętrza.

W przypadku instytutu są one sterowane automatycznie. Trzydzieści tysięcy malutkich soczewek miało układać się w różnorodne wzory, w zależności od natężenia światła. Fotokomórki jednak odmówiły posłuszeństwa i dlatego dziś system działa w oparciu o zmianę czasu. Część soczewek porusza się również siłą wiatru. Warto przyjść tutaj bliżej zachodu słońca i poobserwować ich taniec na fasadzie. Z informacji przydatnych turyście warto wspomnieć, że z dachu budynku rozciąga się widok na wyspę Ille de la Cite i katedrę Notre Dame w remoncie. Wejście do środka jest płatne i kosztuje 8 euro.

O budowie zadecydowano podczas prezydentury Francois Mitterdanda, który pragnął zostawić po sobie w Paryżu szereg wielkich projektów, tzw. współczesnych zabytków. To właśnie wtedy powstała piramida Luwru, Łuk La Defense, gmach nowej opery, czy francuska biblioteka narodowa, o której napiszę poniżej. Instytut otwarto już po jego śmierci, w czasie kiedy Francja szczególnie starała się o poprawę stosunków z państwami arabskimi.

Budynek, którego roczny koszt utrzymania wynosi trzy miliony euro, pojawił się w reklamie perfum Yves Saint Laurenta, a w 1990 na znaczku pocztowym.

Instytut Świata Arabskiego

Instalacja Les Deux Plateaux

Bardziej znane jako po prostu Kolumny Burena (od nazwiska rzeźbiarza – autora) to instalacja na dziedzińcu pałacu królewskiego. W 1994 wpisano ją do rejestru zabytków. Początki tego projektu sięgają roku 1983, kiedy to minister kultury Francji postanowił zlikwidować ohydny parking na dziedzińcu pałacu i zbudować w tym miejscu jakieś dzieło sztuki. Wybrano trzy projekty, a kolumny zostały osobiście wybrane przez Francois Mitteranda. Mimo to awangardowy projekt został odrzucony przez ówczesną komisję do spraw zabytków jako kompletnie nie pasujący do otoczenia. Minister kultury zignorował jednak to orzeczenie i wkrótce potem przystąpiono do prac projektowych.

W 1986 roku, kiedy je ukończono, na potencjalnie nową atrakcję Paryża spadła prawdziwa fala krytyki. W mediach rozpętała się burza. Samemu dziełu poświecono 225 artykułów w 45 gazetach, z najważniejszą z francuskich gazet Le Monde na czele. Projektowem zajęto się również podczas kilku sesji parlamentu. W sądach toczyło się wiele postępowań, w tym skargi czterech okolicznych mieszkańców i wielu stowarzyszeń. Mimo to prace budowlane ruszyły. Wkrótce nowy burmistrz Paryża, a przyszły prezydent Francji Jacques Chirac, zwrócił się do policji o zabezpieczenie terenu i zarekwirowanie sprzętu budowlanego. Były nawet pomysły aby już częściowo zbudowane kolumny zniszczyć. Wkrótce okazało się, że koszty takiego przedsięwzięcia byłyby takie same jak dokończenie budowy. Ostatecznie, po wielu perypetiach, budowa dobiegła końca, ale jeszcze do 1992 roku trwały w jej sprawie różne postępowania sądowe.

W trakcie prac użyto kiepskiej jakości betonu. Spowodowało to notoryczne zalewanie piwnic pobliskiego Teatru Komedii. W dodatku część dzieła uległa zniszczeniu przez rolkarzy, którzy szczególnie upodobali sobie ten teren. Przerwanie dopływu wody do instalacji spowodowało jej zamulenie. Doprowadziło to do tego, że autor dzieła dał miastu ultimatum, że albo zacznie się się natychmiast renowacja, albo jego dzieło należy zniszczyć. Wybrano tę pierwszą opcję i w 2010 ponownie udostępniono wszystkim dziedziniec, po renowacji kosztującej sześć milionów euro.

Nie mam pojęcia czy znów coś poszło nie tak, ale aktualnie (październik 2021) znów, w podziemnej części, nie ma wody. Mimo to dziedziniec robi niesamowite wrażenie. Przypuszczam, że podobnie jak w przypadku wieży Eiffla, która była krytykowana, a nawet znienawidzona na początku przez wielu Paryżan, tak i kolumny znajdą swoje zasłużone miejsce wśród atrakcji miasta. O ile już się to nie stało. Jeśli chodzi o turystów dokonało się to już dawno temu, a miejsce jest jednym z najczęściej fotografowanych miejsc stolicy Francji. Aż trudno uwierzyć, że inspiracją dla Burena przy projektowaniu czarnych pasków kolumn była zwykła tkanina, kupiona przez niego na targu, z której szyje się rolety. 😉

Paryż kolumny

Galeria du Carrousel du Louvre

Każdy oczywiście kojarzy szklaną piramidę przed Luwrem. Niewielu jednak nie wie, że pod ziemią, tuż obok, znajduje się jeszcze jedna piramida. Jest ona mniejsza, odwrócona względem tej pierwszej do góry nogami. A jeszcze mniej ludzi wie, że pod całym placem znajduje się centrum handlowe, które swoją elegancją dorównuje szacownemu otoczeniu. Zaprojektowana w 1993 roku przez amerykańskiego architekta chińskiego pochodzenia Ieoh Ming Pei przestrzeń, kryje fundamenty poprzednika pałacu Luwru i resztki średniowiecznej fosy oraz murów obronnych z czasów Karola V. Pośród sklepów można też podziwiać rzeźby ze zniszczonego i już nie istniejącego pałacu Tuilereies (wśród nich najsłynniejszą pod tytułem „Wolność”). Centralnym punktem galerii jest właśnie odwrócona piramida. Jej głównym zadaniem jest dostarczanie światła do podziemnego pasażu. Z powierzchni ziemi jej nie widać i nawet nie można do niej podjeść. Znajduje się ona pośrodku ronda, oddzielonego dodatkowo od przechodniów klombem.

W galerii znajduje się wiele luksusowych sklepów oraz pierwszy i jedyny we Francji salon Apple, otwarty w 2009 roku. W 2014 roku otworzono tutaj dom towarowy Printemps. Była to pierwsza od 30 lat nowa placówka tej sieci, której najsłynniejsza filia znajduje się w sercu Paryża, przy bulwarze Hausmanna. Pierwotnie miało być w tym miejscu nowe skrzydło Luwru, no ale cóż… komercja wygrała ze sztuką. Chociaż nie do końca, bo na terenie domu handlowego znajduje się instalacja sztuki nowoczesnej, która zmienia się co kwartał. Nawet jeśli nie macie ochoty szwendać się po sklepach, w których pewnie i tak nic nie kupicie, to polecam zobaczyć to niezwykle eleganckie i nowoczesne wnętrze i dotknąć wierzchołka odwróconej piramidy.

Paryż odwrócona piramida

Delikatesy Grande Epicerie de Paris

Przy Aleji Doumer 94 stoi niezwykły budynek. Jego cała fasada pokryta jest roślinnością, głównie miętą, tymiankiem i rozmarynem oraz bylinami, trawami i innymi roślinami, wykorzystywanymi w kuchni. Ich zapach ma zachęcić do wejścia do środka. A w środku wszystko czego dusza zapragnie od pieczywa, przez mięso, po słodycze i inne smakołyki. Luksusowe delikatesy zostały otwarte w 2017 roku, jako druga filia w Paryżu. Wcześniej znajdował się tutaj słynny dom towarowy z luksusową modą. Charakterystyczna, zielona fasada powstała jednak dopiero kilka lat temu, po jego bankructwie i otwarciu delikatesów.

W środku freski i ceramiczne mozaiki mają dodatkowo umilać smaczne zakupy. Wszystko rozświetla ogromna kopuła składająca się z 2300 szklanych pryzmatów. To prawdziwa, luksusowa świątynia gastronomii, chociaż jej największą atrakcją poza 30 tysiącami smakołyków z całego świata, rozlokowanych na czterech piętrach, jest właśnie soczyście zielona fasada. Składa się ona z z 1500 koszy, które tworzą 600 metrów kwadratowych żywej powierzchni. Już w momencie ich instalacji zostały podłączone do automatycznego systemu nawadniania. Oprócz czysto dekoracyjnej funkcji fasada jest również praktyczna, ponieważ pochłania hałas, filtruje powietrze wokół, a latem naturalnie ochładza budynek. Wieczorem jest oświetlaną malutkimi punktami świetlnymi, przypominającymi żywe, latające świetliki.

Delikatesy Paryż

Kantyna studencka Le Mab Cafe

A co gdyby na fasadzie zamiast traw i ziół pojawiły się drewniane bale? Taką fasadę możemy zobaczyć na budynku uniwersyteckiej kantyny Le Mab. Bale wykonanie są z kasztanowca. Początkowo były problemy z uzyskaniem pozwolenia na nie, ponieważ obawiano się się o bezpieczeństwo przeciwpożarowe. Bale latem chłodzą i chronią przed słońcem. Kuchnia wydająca posiłki i napoje znajduje się na parterze. Możne je pałaszować jednak na wszystkich trzech piętrach budynku, gdzie porozstawiane są fikuśne krzesła i stoły, na każdym piętrze inne. Na ścianach znajdują się cytaty dotyczące kuchni, zaczerpnięte z różnych znanych książek. Budynek pełni rolę nie tylko stołówki, ale też organizuje się tam rożne spotkania, projekcje i inne studenckie eventy. Oczywiście do kantyny wstęp maja nie tylko studenci. Warto tam zajrzeć i napić się taniej kawy, podziwiając miasto z wielkich okien, odkrywając przy tym kawałek paryskiego, studenckiego życia.

Paryż studencka kantyna

Apartamentowiec przy Avenue Doumer 25

Aż trudno uwierzyć, że ten nowoczesny apartamentowiec pochodzi z… 1960 roku. Był odpowiedzią projektantów na coraz większą nudę i powtarzalność, budowanych w tym czasie domów. Zresztą widać to doskonale na przykładzie domów, które znajdują tuż obok. Nie tylko elegancka fasada z betonu pokrytego marmurem, która idealnie pasuje do szykownej okolicy Trocadero jest ciekawa. Hol wejściowy jest równie interesujący. Niestety nie widzieliśmy jego wnętrza na żywo. Nawet nie wiem czy jest on dostępny dla postronnych osób. Na zdjęciach, przypominające kolumny, obłe słupy, które niby podtrzymują strop, ale tak naprawdę nie stykają się z nim przypominają mi olbrzymie szachy. Pięćdziesięciometrowy apartament przeciętnej urody, w tym prawie już zabytkowym budynku, kosztuje aktualnie ponad trzy miliony złotych.

Paryż architektura
Zdjęcie z platformy Pinterest

Biblioteka Francois Mitteranda

Jeśli przyjeżdża się do Paryża od wschodniej strony autobusem dalekobieżnym, wysiada się na dworcu autobusowym Bercy. Naprzeciwko niego, po drugiej stronie Sekwany, pierwszym co przykuje nasz wzrok, będzie właśnie biblioteka. My akurat przyjechaliśmy wcześnie rano, dlatego złota, szklana fasada, odbijająca pierwsze promienie słońca zrobiła na nas szczególne wrażenie.

Po rozbudowie Luwru, Instytucie Arabskim i nowej operze to kolejny, wielki projekt zainicjowany przez Francois Mitterdanda.

Jest to kompleks czterech wież, które symbolizują otwarte książki. Każda z nich ma swoją nazwę i tak mamy Wieżę Czasu, Praw, Liczb oraz Liter. Wszystkie mają po 22 piętra i 79 metrów wysokości. Pomiędzy nimi znajduje się ogród, w którym posadzono specjalnie w tym celu sprowadzone sosny z Normandii. Niestety nie jest on dostępny do zwiedzania, ale wnętrze biblioteki można zwiedzać za 3 euro. Największa biblioteka Francji i jedna z największych na świecie, z księgozbiorem liczącym 15 milionów książek otrzymała, zaraz po otwarciu w 1996 roku, prestiżową nagrodę Miesa van der Rohe za najlepszy budynek Europy.

Dla biblioteki specjalnie stworzono wszystkie meble tak, aby były jak najbardziej wygodne i sprzyjały maksymalnej koncentracji. Już na etapie projektowym dokładnie analizowano w jaki sposób będzie siedzieć czytelnik, jaka będzie akustyka pomieszczeń i jak na koncentrację będzie wpływał wewnętrzny ogród. Pomimo że budynki mają już ćwierć wieku wciąż wyglądają na nowoczesne. Biblioteka nie tylko miała być pomnikiem, ale zaczątkiem do całkowitej zmiany całej otaczającej ją dzielnicy, która z przemysłowej miała stać się nowym, nowoczesnym kwartałem. Pomimo że mają już ćwierć wieku wciąż wyglądają na nowoczesne. W ogóle się nie zestarzały, a z drewnianej promenady rozpościera się wspaniały widok na Sekwanę.

złoty
biblioteka Paryż

4 Comments

  1. FUKO

    Bardzo przydatny wpis. Na pewno przyda się na kolejne wyprawy 🙂 Pozdrawiamy!

    1. Michał Bator

      Dzięki wielkie. mam nadzieję, że wkrótce będziemy mieli okazję uzupełnić ten wpis o kolejne miejsca. Pozdrawiamy!

  2. Monika

    Wybieram się z rodzinką na wycieczkę do Paryża.. Będziemy płynąć promem z Irlandii do Cherbourg. Czy mógłbyś polecić jakiś hotel czy B&B gdzieś na obrzeżach Paryża? Chcielibyśmy zostawić tam auto i wybrać się na całodniowa wycieczkę. Będziemy z małym Yorkiem – pieskiem. Czy jest możliwe zwiedzanie z psiakiem?? Dziękuję za informacje.

    1. Michał Bator

      Z naszego doświadczenia możemy polecić hotel Pavillon Porte de Versailles. Jest oddalony nieco od centrum, ale mają tanie pokoje (nam udało się wynająć dwójkę za około 40 euro latem). Pokoje są bardzo małe, a śniadanie skromne, ale za tą cenę nie można się spodziewać luksusów. Bardzo blisko jest stacja metra, a hotel jest przyjazny zwierzętom. Jeśli chodzi o zwiedzanie Paryża z psem to nie mamy pojęcia, bo nigdy tam nie byliśmy z psiakiem, ale sądząc po tym ile Paryżan ma psy to raczej nie powinno być z tym problemu. Pozdrawiamy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.