Co NOWEGO w Bydgoszczy?

W Bydgoszczu, kiedy nie stać mnie na wielkie mieszkanie kupuje kawalerkę, a imprezy dla rodziny urządzam na parterze, w sali bankietowej.

4

No i znów po kilku latach zawitałem do Bydgoszczu. O tym dlaczego zamiast „Bydgoszcz” piszę „Bydgoszczu” dowiecie się TUTAJ. Tak przezwałem to miasto i jakoś tak zostało. Tym razem, jak na prawdziwego turystę przystało, dojechałem do miasta koleją. W związku z tym miałem ten swój moment, kiedy wychodzi się z dworca i myśli: ciekawe co tu się zmieniło od mojej ostatniej wizyty? Minęły cztery lata i podobnie jak w przypadku Łodzi, zmieniło się tutaj bardzo wiele i wciąż się zmienia.

Bydgoszcz wykorzystuje swój potencjał geograficzny maksymalnie i większości nowych inwestycji powstaje nad wodą, a dokładnie rzeką Brdą. O ile parę lat temu właściwie nie było tutaj turystów, teraz widziałem ich całkiem sporo i nie były to wcale tylko wycieczki szkolne. Już w moim poprzednim poście wychwalałem Bydgoszcz pod niebiosa, chociaż ganiłem też za to, że wszędzie wisi reklama na reklamie. Tym razem nadal podtrzymuje swoje zdanie, że po prostu lubię to miasto. Wydaje mi się całkiem sympatyczne i dobrze się tu czuję, chociaż nie jest oczywiście pozbawione wad, o czym, później.

Pomyślałem, że każdej nowej inwestycji, lub modernizacji przyznam moją osobistą ocenę w skali „Fal”, od jednej do dziesięciu, przy czym dziesięć fal to najlepsza nota, a jedna fala najgorsza. No to zaczynamy.

Dworzec Bydgoszcz Główna z prześwitem

??????????

Wracając do dworca to jest on unikatowy. Właściwie to dwa dwa osobne dworce, połączone ze sobą przejściem podziemnym. Ten bardziej położony na północ to stary budynek, który odzyskał swój blask w 2015 roku. Już w 1870 roku okazał się zbyt mały i postanowiono wtedy zbudować równolegle do niego kolejny budynek, tzw. dworzec zewnętrzny. Dziś już on nie istnieje, a w jego miejscu zbudowano zupełnie nową część ze szkła. Ma ona charakterystyczny kształt, który umożliwia zobaczenie starego dworca od strony miasta, przez prześwit. No mi tam się podoba, zwłaszcza wieczorem, kiedy jego fasada nabiera dodatkowej dynamiki poprzez długie pionowe, świecące pasy. Wizytówka miasta powoduje, że mamy ochotę na więcej i zapewniam Was, nie będziecie Bydgoszczem rozczarowani.

dworzec kolejowy w Bydgoszczy
Prześwit, a na pierwszym planie tramwaj Swing, który pojawił się na ulicach Bydgoszczy w 2015 roku. W środku tramwaje są kosmiczne.
Opera Bydgoszcz
A tak przy okazji komunikacji miejskiej w Bydgoszczu, te tablice na przystankach są mega nieczytelne. Jak świeci słońce to właściwie nic na nich nie widać. W tle Opera Nova.

Modern Office w kierunku klasy A

??????????

Kolejne, zupełnie nowe punkty na mapie miasta, lub takie których do tej pory nie widziałem, a pojawiły się całkiem niedawno, przedstawię Wam w kolejności chronologicznej, tzn. tak jak ja je odwiedzałem.

Punktem, położonym najbliżej dworca głównego jest Modern Office. Nazwa może dość banalna, ale już budynek całkiem ciekawy. Właściwie to z każdej strony wygląda całkiem inaczej. Nie jest to zupełnie nowy budynek, ale przebudowany klockowaty blok z mieszkaniami, z lat 60-tych ubiegłego wieku. No i ta całkowita przebudowa całkowicie mi odpowiada. Fasada pokryta jest aluminiowymi panelami (dopóki o tym nie przeczytałem, myślałem, że są drewniane), a dobudowane dwa ostatnie piętra są całkowicie przeszklone. Znajdują się na nich apartamenty na wynajem krótkoterminowy. Budynek był nominowany do nagrody „Modernizacja Roku 2020”, a najbardziej rozbawiła mnie informacja na oficjalnej stronie inwestycji: „budynek, który zmierza w kierunku biurowców klasy A”. To tak jakby napisać „prestiżowy hotel, który zmierza w kierunku trzygwiazdkowych.” Bądź, co bądź, budynek mi się podoba, bo nie jest nudny i dużo się w nim dzieje.

Modern Office Bydgoszcz
Wiem, że wielu Bydgoszczan spodziewało się, że ta niższa część budynku zostanie po renowacji wyburzona, ale ja uważam, że dodaje ona jeszcze więcej dynamiki całemu kompleksowi.
nowoczesna architektura w Bydgoszczy
Ciekawie wygląda to zestawienie nowoczesnej architektury ze starym, ceglanym ogrodzeniem.
biura Bydgoszcz

Kaskadowe Nordic Haven

??????????

Jak na warunki bydgoskie to prawie drapacz chmur, bo ma aż szesnaście pięter. Jego kaskadowy kształt spowodowany jest miejscowym planem zagospodarowania, według którego, z jednej strony budynek musiał być obniżony do tylko czterech pięter, aby dopasował się do okolicznych kamienic. Wiadomo, że i tak, taki kształt nic nie dał, bo wieżowiec zupełnie nie wpasowuje się w otoczenie, ale dzięki temu chociaż, nie jest typowym klockiem. Szczególnie podoba mi się to wcięcie na wysokości dziesiątej kondygnacji. Powoduje że bryła jest ciekawa, dynamiczna. Inwestycja nie do końca była trafiona, bo nie udało się sprzedać aż dwudziestu mieszkań i żadnego biura. Poszły one pod młotek na licytacji, aby zaspokoić w ten sposób komorników, bo w międzyczasie spółka, która zbudowała Nordic Haven, ogłosiła upadłość.

Najpiękniejszy widok na miasto za 100 złotych

Oczywiście, jak to zwykle bywa, na wizualizacjach miało być dużo ładniej, bo na tarasach i dachu zieleń aż wylewa się we wszystkich kierunkach, ale jakoś nic takiego nie zauważyłem. Dolne cztery piętra przeznaczone są na lokale usługowe i biura. Podobno budynek był inspirowany bydgoskimi spichlerzami, ale pomimo ogromnego wysiłku, jakoś trudno mi dopatrzyć się czegokolwiek, co choć trochę by je przypominało. Dziś jest tu dużo mieszkań na wynajem krótkoterminowy. W serwisie Airbnb można wynająć takie mieszkanie dla dwóch osób, już za nieco ponad sto złotych za dobę. Widać też po ogłoszeniach, że niektórzy gospodarze maja po kilka mieszkań w budynku.

Apartamentowiec Bydgoszcz
Nordic Haven w całej okazałości. Od strony rzeki jest najwyższa część. Widok z balkonów na operę i Wyspę Młyńską musi być bajeczny. „Haven” to przystań, ale nigdzie nie znalazłem informacji, żeby pod budynkiem takowa miała powstać.
Nordic Haven w Bydgoszczy
Widać, że parter budynku i lokale biurowe są wciąż puste. Widać też, że na rzece pływa rzęsa, co świadczy o tym, że Brda ma się dużo lepiej nisz Odra. Na szczęście…

Młyny Rothera i rury wsysające zboże ze statków

???????????

Podążając dalej wzdłuż Brdy, dotarłem do najbardziej spektakularnego kompleksu całej listy, czyli Młynów Rothera. Młyny znajdują się na wyspie Młyńskiej, którą z jednej strony ogranicza Brda, a z drugiej Kanał Zbożowy. Ich budowę rozpoczęto w 1846 roku, a nazwa pochodzi od nazwiska pruskiego ministra rolnictwa Christiana von Rothera. Mielono tutaj zboże, które przypływało z całego kraju, a wykorzystywano do tego energię wody.

Produkcja mąki trwała aż dom końca lat 80-tych ubiegłego wieku, a zboże z barek bezpośrednio wsysano rurami do spichlerzy. W latach 90-tych wystawiono obiekty na sprzedaż. Pojawiła się koncepcja utworzenia w tym miejscu hotelu i centrum konferencyjnego. Utworzono w tym celu spółkę pod nazwą „Hotel”, ale ta wkrótce popadła w kłopoty finansowe i sprzedała budynki spółce Nordic, tej samej która zbudowała apartamentowiec, o którym pisałem powyżej. Jak już wiemy ta spółka zbankrutowała, ale przed bankructwem, na szczęście, pozbyła się kompleksu na rzecz miasta Bydgoszcz. Miasto zrezygnowało z hotelowych planów, a zamiast tego postanowiono, że powstanie tu centrum ekspozycyjne i aż trzy stałe wystawy.

Kapsztad pozdrawia

Pierwsza z nich pod nazwą „Węzły” jest obecnie w realizacji i lada dzień nastąpi jej otwarcie (miało być we wrześniu, ale coś poszło nie tak). Będzie ukazywać historię Bydgoszczy i jej związki z wodą, od połowy dziewiętnastego wieku po dzień dzisiejszy. Druga wystawa pod nazwą „Młyn maszyna” pokaże natomiast mechanizmy zamieniające zboże w mąkę i będzie pierwszą tego typu w Polsce. Jej uruchomienie ma nastąpić w drugiej połowie przyszłego roku. Ponieważ Bydgoszcz leży na osiemnastym południku, dokładnie tym samym co Kapsztad, w Republice Południowej Afryki, częścią wystawy będzie film z przesłaniem premiera prowincji, w której znajduje się to miasto. O trzeciej wystawie jeszcze nic nie wiadomo, ale chodzą słuchy, że będzie związana z mózgiem człowieka.

Młyny Rothera w Bydgoszczy
Piaszczysty plac i fontanna przy młynach Rothera w Bydgoszczy. Nigdzie nie znalazłem co znajdowało się w tym małym domku po lewej stronie zdjęcia, ale jak na moje oko to była pewnie stróżówka.
Młyny Rothera w Bydgoszczy
Świeżutko odnowione młyny Rothera i dizajnerskie meble miejskie. Drewniany taras przed młynami to mega przyjemne miejsce, które przypadło mieszkańcom do gustu. Na zdjęciu tego nie widać, ale tuż poza kadrem, na deskach siedziała młoda ekipa i grała w planszówkę.

Największa fontanna Polski

Kiedy byłem ostatnio w Bydgoszczu młyny były jeszcze w remoncie, ale teraz mogłem je podziwiać w całej okazałości. Rzeczywiście kompleks robi niesamowite wrażenie i jestem pewien, że wkrótce stanie się największą atrakcją turystyczną Bydgoszcza. Nie tylko bydynki przeszły całkowitą metamorfozę, ale także cały teren wokół nich. Powstały tutaj największe pod względem powierzchni fontanny w w Polsce oraz ogromny plac, który latem pełni funkcję plaży i boiska do siatkówki.

Na obecną chwilę (a pisze to pod koniec września 2022 roku) wnętrza młynów są wykończone w stanie deweloperskim i odbyło się tutaj już kilka wystaw. Planowane stałe ekspozycje są jednak nadal w przygotowaniu. Wspominałem już, że Modern Office było zgłoszone do konkursu Modernizacja Roku 2020. Młynom Rothera w tym samym konkursie poszczęściło się bardziej i w 2022 wygrały jako najlepsza modernizacja w całej Polsce. Całkowicie zasłużenie!

Opera Nova Bydgoszcz
Fontanna przy Młynach Rothera jest największa w Polsce. Kiedy robiłem to zdjęcie był wczesny poranek, więc woda jeszcze nie płynęła. Wodotrysk ma aż tysiąc metrów kwadratowych i 50 dysz. Właściwie to cały kompleks, który obejmuje również drewniane siedziska i mnóstwo zieleni. Znów ciśnie się na usta moje hasło z poprzedniego posta o stolicy Kujaw: „Brawo Bydgoszczu!”. Czy tylko ja tak mam, że kiedy patrzę na to zdjęcie wydaje mi się w pierwszym momencie, że widzę cmentarz? W tle Opera Nova i Brda.

Stary Rynek i jeszcze może

??????????

Również rynek był jeszcze w remoncie, kiedy ostatnio byłem w Bydgoszczu. Teraz można go podziwiać w całej okazałości, chociaż 'podziwiać” to może za duże słowo. Właściwie to wymieniono tylko nawierzchnię i zbudowano lichą fontannę. No ok, dodano też, stylizowane na przedwojenne latarnie, i krzesła, których motywem przewodnim są bydgoskie spichrze. Niestety powstała tutaj betonowa pustynia, grzech, który co i rusz powtarza się ostatnio w wielu polskich miastach. Grzech ten, za każdym razem, jest naprawiany dokładnie w ten sam, beznadziejny sposób, czyli poprzez postawienie kilku donic z drzewami, lub jakimiś źdźbłami. No i Bydgoszcz postąpiła tutaj dokładnie tak samo, jak jej grzeszni bracia, na zasadzie, zapomnieliśmy o drzewach, to postawimy sobie kilka donic. Wiadomo, że drzewa w tak małej ilości ziemi prędzej, czy później zmarnieją, ale do tego czasu wszyscy już zapomną, że w ogóle był jakiś remont rynku.

Poza tym kamienne, chińskie płyty, które pokrywają szczelnie plac, są bardzo trudne w utrzymaniu czystości i kiedy teraz przechodziłem przez rynek, jego połowa była znów zamknięta, z powodu wielkiego czyszczenia, które według mnie i tak za dużo nie da. Ot tego typu płyty się łatwo się brudzą i taka ich natura niestety.

Oranżeria z najnowszym skarbem

Przy rynku stoi duży budynek ratusza, który według planów ma być zasłonięty przez całkowicie nową pierzeję kamieniczek i kościół jezuicki. Ta koncepcja bardzo mi się podoba, bo zbudowano by tutaj zimową oranżerię, w której przez szyby można by zobaczyć podziemia, a także odkryty w bydgoskiej katedrze w 2018 roku skarb, w postaci najdroższej polskiej złotej monety Zygmunta II Wazy. Także jest duży potencjał tego miejsca i z ogromnym zaciekawieniem będę śledził kolejne zmiany bydgoskiego rynku. Może wtedy ten plac zyska na kameralności i uroku, bo na razie nie należy do moich ulubionych rynków w Polsce.

ratusz Bydgoszcz
Bydgoski ratusz być może już wkrótce zostanie zasłonięty przez nową pierzeję kamienic i kościół. Na razie ta strona rynku nie pasuje do reszty placu.
Stary Rynek Bydgoszcz
Jedna z pierzei Starego Rynku i płyty już po oczyszczeniu. Ciekawe kiedy znów się zabrudzą.
Rynek w Bydgoszczy
Zamknięta połowa rynku z powodu czyszczenia płyt. Na dole widać meble miejskie, których poręcze nawiązują do kształtu bydgoskich spichrzów.

Bydgoszczu szybsze od wszystkich o 12 minut

Wspominałem już o lichej fontannie w tym miejscu. W sumie to nie mogło być inaczej, bo pod powierzchnią rynku znajdują się pozostałości kościoła i wspomnianej już przez mnie pierzei kamieniczek. Dlatego budowa wodotrysku z prawdziwego zdarzenia nie była możliwa, ze względu na grube rury, które musiałyby ingerować w, znajdujące się pod konserwatorską ochroną, pozostałości.

Żeby jednak tak cały czas nie narzekać o tym rynku, to wspomnę jeszcze tylko, że znajduje się tutaj, zaznaczony ledami, osiemnasty południk, a także specjalny zegar, pokazujący lokalny czas, który różni się od tego urzędowego, aż o 12 minut. Fajny pomysł i ponownie powtórzę hasło: „Brawo Bydgoszczu!”.

Stary Ruynek Bydgoszcz
Licha fontanna na płycie rynku, a właściwie dysze produkujące mgiełkę. Po lewej stronie stoi pomnik Walki i Męczeństwa Ziemii Bydgoskiej. Trafił tutaj z Warszawy, która go nie chciała i oddała na pocieszenie, za brak pieniędzy na odbudowę pierzei rynku. W trakcie remontu pomnik przesunięto o kilkanaście metrów, ze środka placu, na jeden z rogów.

Fontanna Potop i secesyjny boom rodem z Berlina

??????????

Po rynku przyszedł czas na ulice Gdańską. Przyznaje szczerze, że jakoś omijałem zawsze tę część miasta i dopiero teraz zobaczyłem, że właściwie to jeden z najpiękniejszych kawałów Bydgoszcza. Tym co przyciąga wzrok na każdym kroku to wspaniałe, okazałe kamienice. Jeszcze do połowy dziewiętnastego stulecia dominowały tutaj parterowe, wiejskie domki, jednak kiedy Bydgoszcz znalazła się pod pruskim zaborem, nastąpił prawdziwy boom budowlany i w krótkim czasie powstało okazałe, nowe Śródmieście Bydgoszcza przez bardzo duże „Ś”. Wysokie, secesyjne, lub neorenesansowe kamienice zdominowały tutejszy krajobraz i na szczęście większość z nich przetrwała do naszych czasów. Mieszkali w nich bogaci urzędnicy i fabrykanci, a budowy zlecano najlepszym polskim, lub pochodzącym z Berlina, architektom.

Betonowe rybki zamiast arcydzieł z brązu

Apogeum tej wielkomiejskości jest elegancki Plac Wolności, dawniejszy Kannonenplatz (Plac Armatni). I to właśnie on był moim celem, bo nieopodal znajduje się, potężnych rozmiarów, fontanna. Ten post ma tytuł „Co NOWEGO w Bydgoszczy”, więc dlaczego pisze o zabytkowej, pochodzącej z 1904 roku fontannie? Otóż ta fontanna jest tak naprawdę całkiem nowa, bo właściwie zniknęła z mapy miasta w czasie Drugiej Wojny Światowej. Po wojnie ostała się tylko niecka, do której dobudowano liche rybki. Cztery lata przed rekonstrukcją wodotrysku, betonowe rybki zdemontowano, a dziś można je podziwiać na Wyspie Młyńskiej (piszę w liczbie mnogiej, ale właściwie to widziałem tylko jedną).

Linoskoczek Bydgoszcz
W drodze na ulicę Gdańską. Ten pan już raz pojawił się w moim poście o Bydgoszczu. Tym razem został ubrany w ukraińską koszulkę.
centrum Bydgoszcz
Początek ulicy Gdańskiej. Na jednej z kamienic widać mural przedstawiający, pochodzącego z Bydgoszczy, Mariana Rejewskiego, który złamał niemiecką maszynę szyfrującą, „Enigmę”.
Bydgoszcz ulica Gdańska
Jedną z najbardziej okazałych kamienic przy Gdańskiej jest ta pod numerem 1 na narożniku z Placem Wolności. Wspaniały gmach z 1898 roku mieścił pierwszą w mieście windę, sprowadzoną specjalnie z Berlina. Bardzo sprawne oko dostrzeże po lewej stronie zdjęcia, na sąsiedniej kamienicy, na wysokości pierwszego piętra, rzeźbę, przedstawiającą dżinsowe spodnie. To hołd złożony artyście rzeźbiarzowi, który mieszkał w tym budynku, a jedna z serii jego dzieł nosiła nazwę „Udżinsowieni”. Takiej kamienicy nie powstydziłby się ani Wiedeń, ani Paryż.

Potop za milion nie chce działać

Monumentalną fontannę zaprojektował berliński artysta i nie jest ona unikatem, bo jej kopie stanęły w Coburgu, rodzinnym mieście artysty, oraz w Eisleben, w Górnej Saksonii. Do naszych czasów zachowała się tylko ta pierwsza. Budowa bydgoskiej fontanny trwała aż sześć lat, ale zanim ją rozpoczęto, rozpisano ogólnoniemiecki konkurs, na który wpłynęło 55 prac. W momencie odsłonięcia nie popłynęła w niej ani kropla wody, ponieważ odkryto poważne wady konstrukcyjne i trzeba było z powrotem rozłożyć ją na czynniki pierwsze. Po złożeniu jej, rok później, w końcu pojawiła się woda, ale ciągle były z nią jakieś problemy, dlatego wezwano specjalistów z Berlina. W końcu wodny galimatias zakończył się w 1908 roku.

Moja ulubiona fontanna Polski

Gdyby przeliczyć koszt budowy fontanny na dzisiejsze euro to wyniósłby on ponad milion, no ale nie ma się co dziwić, bo „Potop” to nie byle jaka fontanna. To pompatyczne dzieło, przedstawiające ludzi i zwierzęta, którym nie udało się uciec do arki, przed biblijnym potopem. Składa się aż z trzech części. W pierwszej widać mężczyznę ratującego kobietę, matkę, której udało się uratować dziecko i lwa. Drugą część stanowi niedźwiedzica, trzymająca w paszczy niedźwiadka, a w trzeciej części, mężczyzna walczy z wężem morskim. Całość ma 6 metrów wysokości, wykonana jest z brązu i waży 400 ton. Do niecki wykonanej z piaskowca, prowadzą granitowe schody, a chodnik dookoła pokryty został mozaiką.

Fontannę rekonstruowano partiami. Najpierw powstała niedźwiedzica i kolorowa mozaika wokół. Później dołączył do niej człowiek walczący z wężem, a na końcu mężczyzna ratujący kobietę. Tym razem koszty zamknęły się w kwocie dwóch i pół miliona złotych. Od tego czasu przeprowadzono już częściową renowację misy i mężczyzny z wężem. Fontannę w obecnym kształcie można podziwiać od sierpnia 2020 roku.

Potop Bydgoszcz
Przy fontannie siedzi na ławce Zygmunt Mackiewicz, prezes Towarzystwa Chirurgów Polskich oraz stowarzyszenia na rzecz odbudowy „Potopu”. To dzięki niemu możemy teraz podziwiać tę jedną z najpiękniejszych, polskich fontann. Może nie widziałem do tej pory wielu, ale jak dla mnie ta fontanna to zdecydowany numer jeden, a nie jakieś tam grające badziewia z neonowym oświetleniem. Ta fontanna ma duszę i jest po prostu boska!
Fontanna Potop Bydgoszcz
Najwyższa część „Potopu” czyli mężczyzna ratujący kobietę.
Potop Bydgoszcz
Niedźwiedzica z fontanny sprawia wrażenie jakby zaraz miała z niej wyjść.

Bydgoski most im. Internetowego Mema

??????????

Ok, wracam na rzekę. Po drodze minąłem jeszcze pompatyczną, jak wszystko w pruskim śródmieściu, pocztę, niczym wielki zamek, i dotarłem do kolejnego punktu, a mianowicie Mostu Uniwersyteckiego, z którego, swego czasu, śmiała się cała Polska. Zacznijmy jednak od początku.

Most oddano do użytku w 2013 roku, ale jego przedwczesny remont zakończył się właśnie w tym roku. Plany, żeby wybudować w tym miejscu przeprawę przez Brdę, istniały już od lat 70-tych ubiegłego wieku. Ciągle jednak brakowało na to pieniędzy. W końcu udało się zrealizować inwestycję, ale jakimś cudem nikt nie pomyślał o chodnikach i ścieżkach rowerowych. Dlatego obecnie planuje się je dobudować. Do tego czasu, w liniach autobusowych, nie obowiązują bilety na odcinku mostowym.

Kiedy odblokują nowe miasto w GTA?

Nie to jednak było powodem żartów i memów na temat mostu. Siedem lat od momentu otwarcia mostu zamknięto na nim ruch ciężarowy i ograniczono prędkość autobusów do 30 km/h. Wszystko przez liny nośne, które uległy tak silnym odkształceniom, że na szesnaście, cztery z nich powinny już zerwać się pod własnym ciężarem. Uszkodzenia te wykryto całkiem przypadkowo, podczas awarii systemu monitoringu, który miał kontrolować stan naciągnięcia lin. No i kontrolował do momentu kiedy się zepsuł, ale i tak nikt nie sprawdzał jego alertów, mimo że kosztował ponad milion złotych. W końcu most był już w tak złym stanie, że podjęto decyzje o jego całkowitym zamknięciu.

Jednym z wielu memów na ten temat, było zdjęcie zamkniętego mostu i podpis: „Nie mogę się doczekać, kiedy ktoś zrobi te misje w GTA i odblokuje drugie miasto” (pisownia oryginalna). 😉

poczta Bydgoszcz
Okazała Poczta Główna w Bydgoszczy z 1900 roku w stylu tzw. Rundbogenstilu. Styl ten rozwijał się głównie w Bawarii i do dziś można znaleźć wiele jego przykładów w postaci dworców kolejowych, szkół i bibliotek. Przez ostatnich 120 lat gmach właściwie się nie zmienił i wszystkie drzwi, okna, balustrady większość posadzek pozostała nietknięta. Ale nie o tym, nie o tym jest ten post.;)

Niepotrzebny remont?

Ekspertyzy wykazały, że powodem złego stanu mostu były błędy popełnione już na etapie projektowania, ponieważ uwzględniono tylko siły rozciągające, działające na most, a zapomniano o siłach zginających. Zwyczajnie, tak skupiono się na walorach estetycznych obiektu, że zapomniano o niektórych inżynierskich kwestiach. Remont mostu, polegający na zainstalowaniu dodatkowych kratownic i ponownym naciągnięciu lin, potrwał 180 dni i kosztował prawie dwa miliony. Koszty zobowiązał się pokryć wykonawca przeprawy. Najlepsze jest to, że już po wykonaniu prac budowlanych Politechnika Gdańska wykonała badania. Wykazały one, że zarówno zamknięcie mostu, jak i instalacja kratownic, nie były potrzebne. Ponowne uruchomienie ruchu na moście nastąpiło całkiem niedawno, w styczniu 2022 roku. Początkowo most nosił nazwę Mostu im. Lecha Kaczyńskiego, ale później zmieniono ją na Most Uniwersytecki, co oczywiście spotkało się z dużą krytyką wiadomych polityków.

Makabryła zmienia kolor co parę minut

Abstrahując od tych technicznych problemów to całkiem ładna i ciekawa konstrukcja. Na pewno wyróżnia się swoim kształtem na tle innych, tradycyjnych mostów. Charakterystyczne barwy mostu od beżowej, przez pomarańczową, po czerwoną, są dodatkowo uwydatnione wieczorem, kiedy oświetlenie zmienia się co kilka minut. Most w plebiscycie na Makabryłę 2013 roku uzyskał piąte miejsce. Według mnie, całkowicie niezasłużenie. Jego pylony w kształcie greckich liter alfy i omegi, przeplatających się ze sobą, są oryginalne i całkiem interesujące. No ale co kto lubi. I tak pewnie lokalsi zjadą mnie za to, że kompletnie nie mam gustu.

Most w Bydgoszczy
Pechowy Most z ciekawym życiorysem i darmową komunikacją.

Statkiem z River Tower na zakupy do Tesco

??????????

No to idziemy dalej wzdłuż rzeki, w kierunku Fordonu i Wisły. Mijałem po drodze ładniejsze i brzydsze miejsca. Czasem nawet zupełnie zaniedbane, ale wciąż z tyłu głowy miałem takie poczucie, jak wielki potencjał wciąż tkwi w Bydgoszczu i jak wiele można by jeszcze wybudować nad samą rzeką. Dogodnych do tego działek jest całe mnóstwo. Po drodze widziałem młodych kajakarzy, którzy uczyli się na Brdzie panowania nad wywrotnym kajakiem. Minąłem też remontowaną linię tramwajową i nadrzeczne zarośla, pełne śmieci i butelek po różnorakich trunkach. W końcu dotarłem do tego kolosa o szumnej nazwie „Rzecznej Tałer”. To dwie bliźniacze wieże, które mają po 20 pięter każda.

Słonecznikiem po kajzerki

Znajdują się tutaj takie udogodnienia jak przystań dla mieszkańców, w której mogą zacumować swoją łódkę, tudzież jacht, oraz siłownia z lustrem weneckim, dzięki czemu, podczas treningu, można obserwować swoje dzieci w pokoju zabaw. Tuż obok przystani, przy Hali Łuczniczki jest też przystanek tramwaju wodnego, kursującego po Brdzie, o wdzięcznej nazwie „Słonecznik”. Następny przystanek tramwaju wodnego nosi nazwę „Tesco”, czyli teoretycznie można podskoczyć na zakupy drogą wodną. Gorzej byłoby jednak z powrotem, bo wsiadając przy Tesco, tramwaj wysadzi nas po drugiej stronie rzeki, naprzeciwko naszego Tałer, więc trzeba by się przesiąść na własną łódkę, lub kajak. 😉

Kawalerka na piętrze, imieniny na parterze

W River Tower jest jeszcze ogrzewanie podłogowe, klimatyzacja oraz specjalne karty, które otwierają wszystkie pomieszczenia w budynku. Parter przeznaczony jest na restaurację (nie wiem czy takowa tam jest, bo budynek otacza dość spore ogrodzenie), a trzy pierwsze kondygnacje zajmuje parking. W restauracji ma być część przeznaczona tylko dla mieszkańców, w której mogliby wyprawić na przykład imieniny. W sumie fajny patent. Kiedy nie stać mnie na wielkie mieszkanie kupuje kawalerkę, a imprezy dla rodziny urządzam na parterze, w sali bankietowej. Gorzej, jeśli paru mieszkańców ma urodziny / imieniny w tym samym terminie. 😉

Wszędzie tałery widzę!

Architektura wież trochę skojarzyła mi się z Dubajem. Wcale jednak nie ma to pozytywnego wydźwięku w tym przypadku, bo architektura tego miasta nie należy do moich ulubionych. O ile w przypadku wyżej wspomnianego Nordic Haven wizualizacje były całkiem obiecujące, o tyle w przypadku River Tower budynek wyglądał na nich koszmarnie topornie. W rzeczywistości, tym razem, jest dużo lepiej, ale i tak nie zostanie on moim ulubieńcem. Porównując go do innych tałerów w Polsce, które chcąc nie chcąc stały się symbolami naszych miast, jak na przykład See Towers w Gdyni, lub Sky Tower we Wrocławiu „Rzeczną Wieżę” umieściłbym gdzieś pośrodku stawki. Czyli tragedii nie ma, ale szału tez nie.

Bydgoskie Las Vegas

Nadal jednak twierdzę, że to lepsze niż jakiś blokowy klocek. Widziałem też w internecie zdjęcia wieczorem i przyznam, że wyglada to nawet bardzo dobrze, tak wielkomiejsko. Zwłaszcza w połączeniu z pobliskim lodowiskiem „Torbyd” (okropna nazwa, ale historycznie bardzo uzasadniona), też fajnie oświetlonym. Oświetlenie wież można zmieniać, a lokalsi śmieją się, że to takie bydgoskie Las Vegas. Wciąż nie mogę się zdecydować który budynek podoba mi się bardziej. Dlatego zarówno River Tower jak i Nordic Haven dostają ode mnie tyle samo „Fal”. Ta inwestycja również nie była do końca trafiona, bo 50% mieszkań nadal stoi pusta.

apartamentowce nad Brdą Bydgoszcz
Wieże River Tower. Widać też słupy remontowanej już ponad cztery lata trasy tramwajowej. Wyłączona ją z użytkowania ponieważ podczas budowy kolejnego apartamentowca nad Brdą, Nordic Astrum, na rzeką, osunęła się ziemia.
River Tower w Bydgoszczy
Jedna z wież River Tower tuż przy przystani wioślarskiej.

Kryształowe lodowisko Torbyd

??????????

Sztuczne lodowisko, otwarte cały rok, powstało w 2018 roku. Wcześniej znajdowało się w innym miejscu. Są tu nawet specjalne pomieszczenia do osuszania sprzętu hokejowego, więc pełna profeska. Na tafli może przebywać jednocześnie 240 osób, a na trybunach 300. Budynek, pokryty srebrną okładziną, przypomina mi wielki lodowy kryształ. Bilet na lodowisko kosztuje 5 złotych za 30 minut i 20 groszy za każdą rozpoczęta minutę. A swoją drogą, w historii lodowisk w Polsce, Bydgoszczu zajmuje poczesne miejsce. Po Drugiej Wojnie to właśnie w tutaj powstało czwarte, sztuczne lodowisko w kraju, jak na owe czasy, bardzo nowoczesne. Poprzednik Torbyda (wciąż nie mogę się przyzwyczaić do tej nazwy) istniał aż do 2003 roku. Dziś to jedno z najnowocześniejszych lodowisk w Polsce, a i pewnie najpiękniejszych. Ogólnie mam takie poczucie, że Bydgoszczu to bardzo sportowe miasto.

Torbyd Bydgoszcz
Widać wyraźnie, że plac przy Torbyd to ulubione miejsce lubiących palić gumy. Z lewej wieże River Tower, a jeszcze bardziej z lewej kawałeczek budynku przystani wioślarskiej.
Bydgoszcz lodowisko
Główne wejście na lodowisko. Sprawdźcie sobie jak to wszystko fajnie wyglada wieczorem. Bajka!

Mój faworyt czyli śnieżnobiała Bydgostia

???????????

Siedziba towarzystwa wioślarskiego to w sumie dwa budynki. Jeden pochodzi z 1959 roku, a drugi jest zupełnie nowy i ukończono go w 2020. Są one połączone ze sobą szklanym łącznikiem. Nie jest to może aż tak spektakularny kompleks, jak wymienione wcześniej, ale to mój zdecydowany faworyt tej listy. Skromny, czysty w formie, nienachalny zespół śnieżnobiałych budynków kojarzy się mi trochę z eleganckimi, modernistycznymi budynkami z lat 40-tych ubiegłego wieku. No ale jeśli nieprzerwanie od 27 lat uzyskuje się tytuł mistrza Polski, to wymaga to odpowiedniej oprawy. Członkowie towarzystwa zdobyli też osiem medali na olimpiadach. W Bydgoszczy jest aż sześć przystani wioślarskich, ale to przystań Bydgostii jest najbardziej okazałą i jedną z największych w Polsce. Pewnie nikt nie zgodzi się z moją wysoką oceną, no ale cóż… o gustach się nie rozmawia. 😉

Bydgoszcz przystań
Szklany łącznik, łączący starą i nową część przystani. W tle Most Uniwersytecki.
Bydgoszcz przystań
Nowa część przystani.
Przystań kajakarska w Bydgoszczy

Dobra Aura Towers

??????????

A na koniec jeszcze jedne tałer i również nad Brdą. W skład Aura Towers wchodzą trzy budynki: dwa szesnastopiętrowe i jeden siedmiopiętrowy. To najnowsza inwestycja, właściwie totalna świeżynka, bo ostatnie prace wykończeniowe skończyły się zaledwie pare dni temu. W porównaniu do dwóch poprzednich tałerów, te mają, według mnie, zdecydowanie najlepszą fasadę. Są spójne, nie kiczowate i wyglądają ciekawie. Gorzej z przylegającym terenem. Kiedy tam byłem, wyglądał jak jedno wielkie pobojowisko, ale mam nadzieje że wkrótce się to zmieni.

W poszukiwaniu straconego czasu (biletu)

Wieże stoją tuż przy Rondzie Fordońskim, a więc z punktu widzenia dostępności komunikacji miejskiej to idealne miejsce. A skoro już jesteśmy znów przy komunikacji, to przez pół dnia jeździłem na gapę po Bydgoszczu. Absolutnie nie była to moja wina. Najpierw myślałem, że uda mi się kupić dzienny bilet w automacie na dworcu. Miał awarię. Później pomyślałem ok, kupię wewnątrz tramwaju. Nie było. Później zobaczyłem kolejny automat, właśnie na rondzie Fordońskim. Ten również był popsuty. W końcu wróciłem na dworzec i tam w okienku kasowym udało mi się kupic bilet.

Aura Towers Bydgoszcz
Jedna z wież Aura Towers. Po lewej kawałek niższej, siedmiopiętrowej części.
Brda w Bydgoszczy
Brda przy Aura Towers wygląda jak dzika Amazonka.
Bydgoszcz apartamentowiec
Czy te poprzesuwane względem siebie klocki nie są cudowne? Tak wiem, dziwny mam gust. 😉

Ukoronowanie spaceru z malinami

??????????

Jeśli ktokolwiek czytał moją serię podróży po Niemczech, w ramach biletu za 9 euro to wie, że taka moją małą tradycją stało się, że w różnych miastach jem na obiad poke bowl na wynos. Nie mogło być inaczej w Bydgoszczy. Bydgoskiego „bola” zjadłem w Kokku Fusion Bistro. To nie jest żadna reklama, ale był to jeden z najlepszych boli, jakie jadłem w życiu. Wybrałem combo poke z tatarem z łososia i tuńczyka i krewetkami. Do tego były maliny, jadalne kwiaty i pestki granatu. Niebo w gębie!

poke bowl
To zdjęcie nie wymaga żadnego komentarza. Tak jak wyglądało poke bowl, tak też smakowało.
Nova Łuczniczka Bydgoszcz
Ostatni kadr arcy fotogenicznego Bydgoszcza. Pomnik Łuczniczki Novej. To współczesna wariacja na temat najsłynniejszego bydgoskiego pomnika Łuczniczki z 1908 roku. Na początku wieku wzbudzała ona wiele emocji ze względu na swoją nagość. Podczas świąt religijnych zasłaniano ja parawanem, a nawet chciano ją wyburzyć. Nowa Łuczniczka z 2013 roku stoi przy operze i nie wzbudza już takich emocji jak jej „babcia”. W tle Nordic Haven, a po prawej widać kawałek ogrodzenia okalającego plac budowy Nowego Portu.

I tym kulinarnym akcentem kończę bardzo udany, architektoniczny, spacer po nowej Bydgoszczy. Jednocześnie już teraz wiem, że za jakiś czas go powtórzę, bo już nie mogę się doczekać kolejnej, wielkiej inwestycji nad Brdą, a mianowicie Nowego Portu, tuż przy filharmonii. Na wizualizacjach wygląda bosko i jest to z pewnością bardzo dobry powód żeby znów zawitać do Bydgoszczu. Nadal istnieją w Bydgoszczy miejsca, które mam na swojej liście „must swe”. Są to min.: Balaton, Brdyujście, bydgoskie śluzy no i w końcu najsłynniejszy pomnik starej Łuczniczki. Tak więc jeszcze przeczytacie na naszym blogu nieraz o Bydgoszczy.

4 Comments

  1. Młyn Rothera

    Dziękujemy za odwiedziny w Młynach! <3
    Rozwiewamy wątpliwości – budynek po lewej stronie na zdjęciu dawniej pełnił funkcję kotłowni. Nie przetrwał do naszych czasów, ale w trakcie remontu został odbudowany i już niedługo posłuży jako kawiarnia 🙂
    Pozdrawiamy!

    1. Michał Bator

      Bardzo dziękujemy za informację. Już sobie wyobrażamy jak przyjemnie było by wypić kawę w takim miłym otoczeniu. A tymczasem życzymy dalszych sukcesów w rozwijaniu Młynów. Na pewno jeszcze tam zawitamy.? Pozdrawiamy!

  2. Jerzy

    Bardzo sympatyczny opis mojego rodzinnego miasta. Pozwalam sobie dodać infrmację o „piaszczystym placu” przy Młynach Rothera.Otóż ten piasek pochodzi z Międzyzdrojów, z nadmorskiej plaży. 35 ton przywieziono w 2012 roku jako prezent Władzy Samorzadowej miasteczka, która przez kilka miesięcy współpracowała z bydgoską firmą marketingową Green House. Leszek Dorosz, ówczesny Burmistrz Gminy Międzyzdroje w porozumieniu z Rafałem Bruskim, Prezydentem Bydgoszczy zrealizował ten pomysł. Poczatkowo przy placu była tabliczka z informacją i certyfikatem. Pozdrawiam serdecznie.

    1. Michał Bator

      Oooo!Bardzo fajna ciekawostka! Niby to tylko zwykły piach, ale według mnie pasuje tam idealnie i stwarza taką, wakacyjną, letnią atmosferę. bardzo fajny pomysł! Pozdrawiamy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *