Erfurt – miasto ogrodniczych inspiracji [Bundesgartenschau]

Erfurt zaskoczył nas jak mało które miasto. Posiada przepiękną, średniowieczną architekturę, ma pyszną kuchnie regionalną, wspaniałych mieszkańców, a do tego w tym roku jest gospodarzem Narodowej Wystawy Ogrodniczej BUGA 2021, którą mieliśmy okazję zobaczyć.

2

Erfurt leży w centralnych Niemczech, nieco ponad 300 kilometrów od granicy Polski, które jednocześnie jest stolicą Turyngii, jednego z krajów związkowych. To średniowieczne miasto na początku przykuło naszą uwagę swoją świetnie zachowaną starówką, liczącą sobie kilkaset lat. Dodatkowo w tym roku Erfurt jest gospodarzem Bundesgartenschau (w skrócie BUGA), czyli Państwowej Wystawy Ogrodniczej, która odbywa się co dwa lata. 

Aby być gospodarzem takiej wystawy, trzeba wziąć udział w losowaniu już wiele lat wcześniej. Dzięki temu zwycięskie miasto ma szansę przygotować się do wystawy, bo to wydarzenie, to nie tylko pokaz roślin, ale olbrzymie przedsięwzięcie, które wymaga tworzenia nowej przestrzeni i infrastruktury. Powstają muzea, galerie, wystawy. Organizowane są występy artystyczne, tworzone są atrakcje dla najmłodszych i wiele innych rzeczy, o które miasto musi zadbać. Czego więc można spodziewać się na takiej wystawie i jakie są jej największe atrakcje? Już piszę.

Widok z cytadeli
Widok z cytadeli

Cytadela Petersberg

Zwiedzanie rozpoczęliśmy z panią Kristin Luther z Erfurt Tourismus & Marketing. Niestety pogoda nam nie dopisała i od rana padał deszcz, a w dodatku było dość zimno. Dobrze, że wzięliśmy ze sobą zimowe kurtki. W sierpniu. Muszę jednak przyznać, że gdy przeważnie zła pogoda negatywnie wpływa na postrzeganie uroków miasta, tak w przypadku Erfurtu, absolutnie nic mu nie ujmowała. Nawet bym powiedział, że dodawała mu klimatu. 

Wzgórze Petersberg jest pierwszym punktem naszego zwiedzania, i to właśnie tam zorganizowana jest jedna z dwóch części wystawy (druga znajduje się w Egapark, ale o tym za chwilę). Na wzgórzu znajduje się cytadela, która jest jedną z największych i najlepiej zachowanych fortec w Europie. Dawniej znajdował się tam klasztor Benedyktynów, którzy, jak można się domyśleć, uprawiali w tym miejscu różne zioła, owoce i warzywa. Chciałoby się powiedzieć, że jest to wręcz idealne miejsce do zorganizowania takiej wystawy. Tym bardziej, że przestrzeń ta była przez lata zaniedbana, więc była to najlepsza okazja, by się nią zająć i zrobić tutaj pożyteczne miejsce dla miasta i mieszkańców. 

Dzięki wystawie udało się zrobić ze wzgórza przyjemną przestrzeń użytku publicznego. Zrobiono nowe schody, podjazd dla osób niepełnosprawnych oraz wózków dziecięcych, a nawet windę, którą za darmo pojedziemy na wzgórze. Dodatkowo wszystko jest pięknie porośnięte kolorowymi kwiatami.

Wzgórze Petersberg

Dom komendanta

Na wzgórzu, w dawnym domu komendanta, znajduje się centrum dla odwiedzających oraz niesamowita wystawa przedstawiająca dzieje fortecy. Oczywiście budynek dowódcy został gruntownie wyremontowany, a nawet rozbudowany. Wystawa jest interaktywna i robi naprawdę ogromne wrażenie. Jest też wiele atrakcji dla najmłodszych i większość eksponatów można dotykać. 

Gdy obejrzeliśmy wystawę, dołączyła do nas nasza przewodniczka, pani Corinna Köhlert, która spędziła z nami już prawie całą resztę dnia opowiadając nam różne ciekawostki. Pod centrum znajduje się kolejne muzeum i wejście w podziemne korytarze cytadeli, które biegną wzdłuż muru. Można tam zobaczyć, jak wyglądała praca żołnierzy w tamtych czasach. W jakich warunkach musieli przebywać i jak bardzo wysportowani i sprawni fizycznie musieli być, aby móc wykonywać swoją pracę. Widać to chociażby po wysokich szybach, które po części służyły do tego, aby docierało tam świeże powietrze, a z drugiej strony było to najszybsze wyjście, po którym żołnierze musieli się wspiąć niczym po drabinie, aby jak najszybciej powiadomić o zbliżającym się niebezpieczeństwie.

Dom komendanta
Wystawa
Interaktywna wystawa
Erfurt
Interaktywna mapa wzgórza

Erfurt – BUGA na Cytadeli

Po odwiedzeniu wystawy oraz podziemi cytadeli, przyszedł czas na wystawę ogrodniczą. Wejście na nią jest płatne i kosztuje kolejno 25,00€  (około 110 złotych) dla osób od 25 roku życia, 12,50€ dla osób w wieku od 16-25 lat, 2,50€ dla uczniów od 8-16 roku życia, a młodsze dzieciaki wchodzą za darmo. Bilet wstępu jest ważny cały dzień i obowiązuje zarówno na wzgórzu Petersberg, jak i w Egapark. Dodatkowo bilet upoważnia nas do darmowego korzystania z komunikacji miejskiej w danym dniu.

Tuż za wejściem na teren wystawy, witają nas mini zieleńce, które zaprojektowane zostały w taki sposób, aby kolejno przedstawiały ogrody w różnych epokach. Wszystkie zostały symbolicznie połączone instalacją artystyczną ze sznurków w kolorze indygo. A dlaczego akurat ten kolor? O tym również napiszę za chwilę.

Na początek odwiedzamy dawny kościół św. Piotra i Pawła, który niegdyś należał do zakonu. Kościół ten przez lata pełnił wiele różnych funkcji, był między innymi magazynem, i przeszedł kilka zmian. Również jako jeden z niewielu budynków w mieście, ucierpiał w czasie wojny i stracił obydwie wieże. Teraz budynek jest odrestaurowany i znajduje się w nim wystawa, oczywiście o tematyce ogrodniczej. Mało tego, ta wystawa również jest interaktywna. Najciekawszą atrakcją jest łąka, na której kwitną kwiaty wokół osoby, która po niej chodzi. Jest też ściana, na której latają motyle w pobliżu kogoś, kto znajduje się przed ekranem. Dodatkowo w kościele zbudowano olbrzymi, multimedialny wodospad. Wystawa nazywa się „rajskie ogrody” i faktycznie idealnie pasuje do tego, co znajduje się we wnętrzach dawnego kościoła.

Ogrody i niebieskie linie
Ogrody i niebieskie linie
Kościół
Interaktywna łąka we wnętrzu kościoła
Kościół
Znalazło się również miejsce na gwieździste niebo

Erfurt i jego słynne kiełbaski

Po drugiej stronie wzgórza jest dość niecodzienna i bardzo kreatywna instalacja. Są nią trzy zjeżdżalnie, a każda jest innej długości. Dowiedzieliśmy się, że rośliny dzieli się na trzy, pod względem szybkości rośnięcia. Stąd pomysł na trzy różna zjeżdżalnie. Przy każdej z nich posadzono rośliny dopasowane tępem rośnięcia do długości zjeżdżalni. Ależ trzeba mieć głowę, żeby wpaść na taki pomysł.

Idąc dalej mijamy ogród z przeróżnymi ziołami, warzywami i w ogóle mieszkanką roślin, które częściowo już praktycznie nie są nigdzie spotykane. Jedną z takich roślin jest rukiew wodna. Jest to roślina z rodziny kapustowatych, którą uprawia się w wodzie. Wygląda trochę jak liście rzodkiewki, albo jak rzeżucha, tylko taka przerośnięta. Tak wygląda gdy jest młoda, bo właśnie wtedy jej liście są jadalne. Nawet przypomina nieco w smaku rzeżuchę. Rośliny tej nie uprawia się już praktycznie nigdzie poza Erfurtem właśnie. W Polsce można ją tylko spotkać rosnącą dziko gdzieś na zachodzie kraju. Jako ciekawostkę dodam, że zupa z rukwi wodnej była jedną z ulubionych potraw Napoleona, który zresztą był swego czasu w Erfurcie, a dziś podawana jest na przykład na dworze angielskiej rodziny królewskiej.

Tuż obok kościoła św. Piotra i Pawła stoi dawny budynek koszar. Wielki jak stodoła i bardzo długi. W nim czeka na nas kolejna atrakcja, a mianowicie wystawa regionu Turyngii. Podobnie jak poprzednie, ta również zawiera wiele interaktywnych elementów. Można tu poznać atrakcje regionu, kulturę, oraz kuchnię. Jest ściana z zawieszonymi na niej przepisami na ciasta, które można sobie wziąć i jest też interaktywny grill, na którym uczymy się robić tradycyjne turyńskie kiełbaski. Ale żeby nie było tylko wirtualnie, to tuż po wyjściu z wystawy poszliśmy na prawdziwą kiełbasę turyńską. Tradycyjnie w bułce i koniecznie z musztardą. Nakładanie na nią innych sosów jest profanacją. 

Erfurt
Zjeżdżalnie
ogrody
Ogrody warzywne i ziołowe
Wirtualne kiełbaski
Wirtualne kiełbaski
Erfurt
Prawdziwe kiełbaski

Egapark

Wracając windą ze wzgórze Petersberg, wychodzimy prosto na Domplatz, czyli główny plac, przy którym dumnie wznosi się katedra oraz kościół św. Sewera. Stamtąd jedziemy tramwajem numer 2 do Egapark. Park ten otworzono w 1960 roku i niektóre jego części są pod ochroną konserwatora. Dlatego też na przykład fontanny czy ławki, nawet po remoncie, muszą wciąż wyglądać jak te z 1960 roku. Co ciekawe, w roku 1961 również zorganizowano tam wystawę ogrodniczą, tylko wówczas nazywała się Internationale Gartenschau (IGA), czyli Międzynarodowa Wystawa Ogrodnicza. Była to najważniejsza wystawa ogrodnicza w socjalistycznej części Europy. W tym roku mija więc dokładnie 60 lat odkąd ostatni raz organizowano w Erfurcie to wydarzenie.

Dziś w ogrodach na codzień podziwiać możemy ogród japoński, różany, możemy tam odwiedzić muzeum ogrodnictwa oraz Danakil, czyli dom pustyni i dżungli. Ponadto z okazji BUGI dodano jeszcze wystawę kwiatową artystów z Korei Południowej, posadzono jeszcze więcej roślin, w tym przepięknych i rzadko już spotykanych kwiatów. Nawet nie wiedziałem, że fuksja ma aż kilkaset odmian. Albo, że są jabłka ozdobne, których owoce są wielkości małej wiśni. 

Jako że Bundesgartenschau to również prezentacja trendów architektury krajobrazu, są tam małe ogródki, każdy w innym stylu, w których możemy zobaczyć jak zrobić mało wymagający ogród koło naszego domu. Mało tego. Możemy też zobaczyć tegoroczne trendy cmentarne. W tym roku na topie jest model nagrobka w takiej formie, aby można go było oglądać z każdej strony, i który jest umiejscowiony centralnie. Na przykład w kształcie kuli.

W całym ogrodzie, jak i na wzgórzu Petersberg, organizowane są występy i koncerty towarzyszące wystawie. Są przedstawienia, koncerty jazzowe, występy orkiestry dętej, zabawy dla dzieci i wiele innych. Na stronie tegorocznej BUGI, znajdziecie wszystkie informacje o występach, wystawach i atrakcjach jakie was tam czekają.

Egapark
Egapark

Danakil

Gdy już zobaczyliśmy większość outdoorowych atrakcji parku, poszliśmy na pustynię, a dokładniej do domu pustyni i dżungli Danakil, który znajduje się w sercu Egaparku. Wnętrze budynku jest tak fantastycznie zrobione, że gdyby zasłonić ręką okna, to ma się wrażenie, jakby naprawdę było się gdzieś na pustyni. Są nawet odpowiednie zwierzęta, takie jak surykatki, które chętnie pozują do zdjęć. Jest tam też największy zbiór kaktusów, jaki widziałem w całym swoim życiu. Druga część wystawy to dżungla, w której znajdziecie egzotyczne rośliny i przepiękne motyle. Sztuczne jeziorko i strumień płynący wewnątrz, dodają temu miejscu uroku.

Kanion
Ja w „kanionie”
Surykatki
Surykatki

Gartenbaumuseum – Muzeum ogrodnictwa

Kolejne muzeum, na które zdecydowanie potrzeba więcej czasu niż my mieliśmy. Mogliśmy tam spędzić nieco ponad pół godziny, więc zobaczyliśmy tylko szybko jak ono wygląda. Znów pojawia się motyw technologiczny. Spora część wystawy w muzeum ogrodnictwa jest interaktywna. Jak widać, w Erfurcie lubią łączyć nowe technologie ze sztuką, kulturą i edukacją. 

W muzeum poznać można historię kultury ogrodnictwa w regionie Turyngii. Można się dowiedzieć, jak dawniej wyglądał handel, poznać różne produkty spożywcze. Jest na przykład sala, w której można zobaczyć ponad sto odmian jabłek. Dodatkowo uczymy się na czym polega modyfikowanie genetyczne żywności, jakie narzędzia stosowano niegdyś w ogrodnictwie i poznajemy najważniejsze osobistości związane z ogrodnictwem. 

Gartenbaumuseum
Gartenbaumuseum

Kolacja w „Köstritzer. Zum güldenen Rade”

Na zakończenie dnia dostaliśmy zaproszenie na kolację w przepięknej restauracji na starym mieście. Oczywiście sam lokal mieści się w zabytkowym budynku, który jednocześnie łączy ze sobą średniowieczny klimat z nowoczesnością. Spróbować tu można autentyczną, regionalną kuchnię. Wszystko przyrządzane jest na świeżo i z produktów najwyższej jakości. Tego nie da się nie zauważyć. 

Specjalnością tej restauracji są turyńskie kluski ziemniaczane. Ciasto na nie przygotowuje się pół na pół z ziemniaków gotowanych i surowych, a w środek daje się kilka małych grzanek. Mówi się, że kluchy te powinny wręcz pływać w sosie, a więc nie krępujcie się poprosić o dodatkowy porcję, jeśli macie go za mało. 

Można tam zjeść tradycyjne, turyńskie kiełbaski ale my woleliśmy coś innego, gdyż te tego dnia już jedliśmy. Wybór jest trudny, bo mają tradycyjny befsztyk z cebulą, pieczeń z karkówki na kiszonej kapuście, czy roladę wołową. Jest też talerz mieszanych przysmaków z regionu, na którym jest wszystkiego po trochu. To znaczy, klusek, pieczeń, placek ziemniaczany, kiełbaska turyńska, mini befsztyk, kiszona kapusta i oczywiście sosy. Wybór tego dnia był oczywisty. Drugim zaś daniem, na które się zdecydowaliśmy, były kluski nadziewane pasztetem i kaszanką. Naturalnie w jednym kaszanka, w drugim pasztet. To wszystko na kiszonej kapuście i z sosem pieczeniowym. Na przystawkę wzięliśmy zupę z rukwi wodnej. Była pyszna. Z resztą jak wszystko tam. Przyznam, że nigdzie nie jadłem tak dobrych dań kuchni niemieckiej. Coś fantastycznego!

Jednak Erfurt, to nie tylko Bundesgartenschau, to także przepiękna i jedna z największych, średniowiecznych starówek. Tak więc dziś nieco o aktualnej atrakcji, a niebawem pojawi się u nas artykuł na temat samego miasta i jego kolejnych, fantastycznych miejsc.

zupa
Legendarna zupa z rukwi wodnej
Kluski turyńskie
Kluski turyńskie
restauracja
Restauracja z zewnątrz

2 Comments

  1. FUKO

    Jak patrzy się na takie zdjęcia, to człowiek natychmiast chce się pakować i wyruszać w podróż 🙂 Pozdrawiamy!

    1. Michał Bator

      Nic nie stoi na przeszkodzie. Trzeba się tylko trochę zmotywować i zrobić dobry plan. Myślę , że w przypadku Konstancji nikt nie będzie zawiedziony, bo różnorodność atrakcji na miejscu jest naprawdę imponująca. Pozdrowionka 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *