Buga i Laga

Spod ratusza w Kaiserslautern, o którym przeczytasz TUTAJ czekał nas całkiem spory spacer do tzw. Gartenschau. Bundesgartenschau – BUGA, czyli Wystawa Ogrodnicza, to cykliczna impreza, która odbywa się co dwa lata w innym mieście. To takie mini, niemieckie expo, które odwiedza nawet ponad milion osób. W Kaiserslautern, w 2000 roku, odbyła się Landesgartenschau (LAGA), która stanowi lokalną odmianę BUGA. Dwa lata teren wystawy wzbogacił się o stałą kolekcję dinozaurów, naturalnych rozmiarów. Ich ogrom poraża i czasem aż trudno uwierzyć, że po Ziemi chodziły takie monstra, których sam ogon dochodził do kilkudziesięciu metrów. 

Gartenschau

Na terenie  LAGA odbywały się akurat jeszcze dwie inne wystawy. W ramach jednej z nich, Kürbisfest czyli Święta Dyni pod gołym niebem stały różne rzeźby, w całości wykonane z kolorowych dyni. Druga, stała, w małej hali, prezentowała różne budowle (w tym również miejscowy ratusz) wykonane z klocków Lego. Cały kompleks Gartenschau zajmuje wiele hektarów, na których można podziwiać min. ogród różany, staw z rybami, polany do grillowania, minigolf, skatepark, ogród dla niewidomych, ogród tańca ( nie dotarliśmy tam), różnorodną roślinność no i oczywiście dinozaury. Jest też mnóstwo atrakcji dla dzieci. Mi, oczywiście jako wciąż dziecku, podobała się najbardziej wysoka na kilkanaście metrów zjeżdżalnia. 😆 Wstęp do LUGA jest płatny i jest ona zamknięta w okresie zimowym, a dla jej obsługi wybudowano nawet specjalnie stację kolejową. 

Święto Dyni
Ogród różany
Tuż przed zjazdem
Ratusz w wersji LEGO

Kammgarnspinnerei

Pomiędzy terenem Gartenschau, a centrum miasta znajduje dawna przędzalnia wełny, której budynki przejęła dziś Wyższa Szkoła. W dawnych fabrycznych halach i całkiem nowych budynkach są różne szkolne instytucje, jest też centrum kultury Kammgarn (w którym odbywają się koncerty światowej klasy muzyków) z charakterystycznymi postaciami ze skrzydłami na dachu, Cotton Club-klub studencki i ogromna, przeszklona kantyna. Kompleks wciąż jest nieskończony i obecnie to największy plac budowy w całym Kaiserslautern. Jego ogrom można podziwiać ze szczytu windy, która łączy niższą część miasta z wyżej położonym centrum. 

Kantyna
Dawne hale przędzalni
Winda

Ciąg dalszy trudnych słów czyli Spinnrädl

Po Ladze poszliśmy znów w kierunku Starego Miasta. W jednym z jego zaułków, akurat w tej części, która rzeczywiście przypomina starówkę znajduje, się knajpa Spinnrädl. Tutaj czuć prawdziwego ducha historii. Gospoda mieści się w najstarszym budynku w całym Kaiserslautern z 1794 roku, chociaż według niektórych zapisków może być nawet starszy i pochodzić z 1509 roku. Od samego początku mieścił się tutaj zakład rzeźniczy, który przekazywano sobie z pokolenia na pokolenie aż do 1894 roku, kiedy jeden z rzeźników postanowił oprócz zakładu otworzyć również pijalnię wina. I tu zaczyna się historia Spinnrädl, które do dziś specjalizuje się w tradycyjnej, sycącej kuchni Palatynatu. Zamówiliśmy rumsztyka i Wurstsalat, które w oczach wielu obcokrajowców wywołuje śmiech, no bo jak skrawki wędlin z ogórkiem kwaszonymmożna nazywać sałatką. Ja tam Wurstsalat uwielbiam i pomimo mało ciekawych składników, które wydawać by się mogło nie mogą niczego dobrego razem stworzyć dla mnie to niebo w gębie. 

Spinnraedl
Wurstsalat

Czy te windy działają? 😳

Po przepysznym obiedzie udaliśmy się jeszcze po raz ostatni do ratusza, żeby z jego szczytu ogarnąć jakoś to miasto i stwierdzić, że z góry nie jest takie złe. Na pustawym, kawiarnianym tarasie z małym espresso i zachodem słońca w tle można było dojść do wniosku, że Kaiserslautern ma potencjał i można się nawet z nim zaprzyjaźnić, chociaż będzie to szorstka przyjaźń. 😉

Kaiserslautern z góry

Kiedy chcieliśmy zjechać windą do wyjścia nagle okazało się, że wszystkie cztery windy nie działają. Dwie z nich w ogóle się nie otwierały, a dwie pozostałe po naciśnięciu parteru nie reagowały. Staliśmy tak chwilę bezradnie, zastanawiając się co zrobić, aż uratowała nas przemiła pani, która najwyraźniej pracowała w ratuszu. Z niemiecką dokładnością wyjaśniła, że po godzinie 17-stej dwie windy są wyłączane, a pozostałe zjeżdżają na poziom minus jeden z pominięciem parteru. Stamtąd można wyjść bezpośrednio na ulicę. No cóż, przynajmniej w ratuszu wszystko działa idealnie i może kiedyś wyłączanie wind w ratuszu pomoże wyjść Kaiserslautern z finansowego dołka. Tego mu życzę, bo to całkiem fajne miasto. 

D. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *