Pewnie zbyt szybko nie wybierzecie się na jakikolwiek city trip dlatego proponujemy Wam wirtualny spacer po Metz. Metz to francuskie miasto tuż przy granicy z Niemcami, jednak w przeciwieństwie do pobliskiego Strasburga nie widać w nim jakichkolwiek germańskich wpływów. Nazwy ulic, sklepowe szyldy czy inne znaki dają nam wyraźnie znać, że jesteśmy we francuskim mieście, które innych języków poza francuskim nie toleruje i nie zna. 

Swój spacer po stolicy Lotaryngii zaczynamy od… centrum handlowego, ale nie byle jakiego. ”Muse” 1️⃣ stanowi doskonały punkt początkowy do eksplorowania Metz, ponieważ znajduje się tam duży podziemny parking (7 euro za około 4 godziny), a jeden z symboli współczesnego Metz-centrum Pompidou znajduje się po drugiej ulicy. Oba budynki stanowią serce zupełnie nowej dzielnicy, która wciąż jest w rozbudowie. Na 38 hektarach powstało, lub dopiero powstanie wiele biur, mieszkań, oraz innych budynków z zakresu sportu i kultury.

Muse i Pompidou
Wnętrze Muse, która aspiruje do bycia oprócz zwykłej galerii handlowej również centrum kultury i sztuki
Dzielnica Amphitheatre, na miejscu której jeszcze parę lat temu były puste pola

 Najbardziej okazałym z nich jest wspomniane już centrum kultury Pompidoue 2️⃣, nieco mniejszy brat centrum Pompidoue z Paryża. Charakterystyczny biały dach, który przypomina trochę operę z Sydney kontrastuje z drewnianymi elementami. Jest to na pewno ciekawy budynek, ale czy ładny? Hmmm… no cóż. Pozostawiamy to już do waszej oceny. 

Centrum Pompidou

Kiedy już zaparkujecie w Muse, pojedziecie w górę windą grającą klasyczną muzykę, zjecie croissanta, lub la fougasse z sieciowej piekarni Paul z 1889 roku i podebatujecie nad pięknem, lub brzydotą Pompidou pierwszym co przykuje wasz wzrok w Metz będą tramwaje. A właściwie autobusy. A właściwie coś pomiędzy. Długie pojazdy, które do złudzenia przypominają tramwaje nie mają jednak z nimi nic wspólnego, bo nie poruszają się po szynach, a jeżdżą na zwykłych kołach. 

Szczęśliwy Michał z torbą smakołyków z Piekarni Paul
La Fougasse czyli rodzaj drożdżowego wypieku z dodatkiem oliwy, pochodzący z Prowansji.
Tramwajoautobus

Przechodząc tunelem pod torami kolejowymi w stronę miasta, który sam w sobie mógłby być zacnym tłem do jakiejś sesji fotograficznej skręcamy w lewo (mijając po prawej stronie wieżę bogato zdobioną wodociągową 3️⃣ ) i naszym oczom ukazuje się jeden z najciekawszych dworców kolejowych, jakie widzieliśmy w życiu. Potężna, surowa bryła 4️⃣ bardziej kojarzy się z jakimś celtyckim zamkiem. W środku trwa akurat wielki remont, a po jego zakończeniu będzie to z pewnością jedna z najpiękniejszych hal dworcowych Francji. Zresztą mam jakąś słabość do dworców, a francuskich w szczególności. Nawet mój dzwonek wiadomości w telefonie to sygnał pojawiający przed każdym dworcowym komunikatem francuskich koleji SNCF (do ściągnięcia TUTAJ) . Tak wiem, jestem nie normalny. 😏

Wieża wodociągowa
Pałacowy dworzec
Wnętrze dworca z instalacją poświęconą Jeanowi Moulin, który zjednoczył francuski ruch oporu podczas Drugiej Wojny Światowej. Został zabity przez Gestapo prawdopodobnie w Metz, lub w pociągu przejeżdżającym przez Metz.

Na placu przed dworcem możemy zauważyć przepiękne latarnie uliczne, których szklane klosze przypominają tulipany. Były to pierwsze z wielu różnych latarni, które spotkaliśmy podczas spaceru po Metz. Różnorodność ich wysokości, kolorów i kształtów sprawia wrażenie jak gdyby na każdej ulicy stał zupełnie inny model. 

Wyjście z dworca na okazały plac Charlesa de Gaulle’a
Tulipanowa latarnia

W pobliżu dworca biegnie Aleja FOCHA 5️⃣. Szeroka aleja wysadzana trzema rzędami drzew stanowi główną oś tak zwanego Kwartału Imperialnego- okazałej dzielnicy z pięknymi kamienicami w stylu renesansowym, barokowym i art deco (art deco znajdziesz również w Nancy, które odwiedziliśmy w zeszłym roku). Arteria powstała w miejscu dawnych murów miejskich i pełni dla Metz taką samą rolę jak Rambla dla Barcelony, lub Pola Elizejskie dla Paryża. Jest tutaj elegancko i wielkomiejsko, a bogato zdobione kamienice z charakterystycznymi okiennicami są jakby żywcem wyjęte z paryskich aleji. Ulica kończy się, lub zaczyna rondem 6️⃣, przy którym przykucnęła malutka biała wieżyczka. Łatwo ją przeoczyć i dlatego nosi idealną nazwę: Tour Camoufle- Wieża Kamuflażu. Jej nazwa wcale nie pochodzi od słowa kamuflaż, ale od nazwiska wojskowego dowódcy, który dzielnie strzelał do obcych wojsk z małych otworów okrągłej baszty, ratując wielokrotnie miasto przed różnymi najeźdzcami. 

Rondo
Zakamuflowana wieża

Wróćmy jednak do stolicy Francji. A skoro już jesteśmy przy Paryżu to nie można zapomnieć o Łuku Triumfalnym 7️⃣. Jego odpowiednikiem w Metz jest  znajdująca się w pobliżu Avenue Foch brama Serpenoise. Dawny element miejskich murów, po ich rozebraniu około 100 lat temu, a więc całkiem niedawno, został przesunięty nieco w inne miejsce, pomniejszony i dodano mu ozdobne wieżyczki. 

Nieco skromniejsza niż paryski łuk Brama Serpenoise

Ok, to na tyle, na razie, z Metz. Dalsza część naszego wirtualnego spaceru już wkrótce. Nie wychodźcie z domu i pospacerujcie z nami po Metz. 

D. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *