Dlaczego akurat Opole?

Zacznę może od wytłumaczenia dlaczego akurat Opole. W tym roku plan wakacyjny był bardzo intensywny i przez zaistniałą sytuację (COVID) wielokrotnie zmieniany. Ostatecznie udało nam się zorganizować podróż przez osiem krajów w Europie, a pierwszym celem były polskie Bieszczady (teraz już wiecie jaki będzie kolejny post).

Baligród, czyli miejscowość w Bieszczadach, w której mieliśmy wynajęte domki dla całej rodziny (20 osób), jest od nas oddalony o ponad 1300 km. (pewnie większość naszych czytelników już wie, że mieszkamy na stałe w Niemczech, a jeżeli jesteś tu nowy/a, to już wiesz. :P)

Ponieważ mieliśmy tam zaplanowany tylko jeden weekend, a że spotkania rodzinne, zwłaszcza w tak dużym gronie, są bardzo intensywne i trzeba mieć na nie dużo energii, stwierdziliśmy, że dobrze byłoby zajechać tam wypoczętym, a nie po 14 godzinach jazdy samochodem jeszcze cały dzień chodzić po górach, a wieczorem balować. Pewnie nie dałbym rady i odpadł o godzinie 15. Szukaliśmy więc ciekawego miasta leżącego gdzieś przy naszej trasie, aby tam przenocować i oczywiście pozwiedzać. Na początku myśleliśmy o Krakowie, ale tam już byliśmy. Potem na tapetę wzięliśmy Katowice, jednak wówczas ilość zachorowań była tam tak duża, że woleliśmy nie ryzykować. Nie chcieliśmy też za bardzo na zachód odchodzić, żeby nie jechać do miejsca docelowego dłużej niż 5 godzin, i tym sposobem trafiliśmy na Opole.

Opole i nocleg w hostelu

Nocleg zarezerwowaliśmy w Event Hostel. To był strzał w dziewiątkę! Cena super, pokój super, lokalizacja genialna, check in nieskomplikowany, jedyna rzecz to zepsuta klima, a było mega gorąco. No ale cóż… złośliwość rzeczy martwych.

Jak już wspominałem, lokalizacja noclegu była genialna. Praktycznie samo centrum. Właściwie wszystkie główne atrakcje Opola są bardzo blisko siebie. Można je zobaczyć w klika godzin, tak niewielkie jest to miasto. Choć powierzchniowo wcale nie takie małe, bo po minięciu znaku “Opole” jechaliśmy i jechaliśmy, a dookoła były pola i lasy. Po kilkunastu minutach dopiero ukazały się nam bloki i starówka.

Do celu dojechaliśmy dość późno, bo około 15-16, a więc najwyższa pora na obiad. Stęskniliśmy się trochę za polskim jedzeniem i oczywistym miejscem był bar mleczny Kubuś. Czytaliśmy o nim same dobre opinie.

Opole – najlepszy bar mleczny

Sam bar, o dziwo, nie łatwo znaleźć, jak się później okazało. Zwłaszcza, gdy idzie się do niego ulicą Hugona Kołłątaja. Niby jest znak, że wchodzi się na przez podwórko, a potem przez sklep, ale pierwsza moja myśl była taka, że jest on z tym sklepem połączony. Okazało się, że ze sklepu trzeba wyjść drugim wyjściem na drugie podwórko i dopiero tam jest wejście do Kubusia.

Wnętrze iście PRL-owskie i klimaty również. Pachnie jedzeniem. To dobry znak. Menu jest spore, ale widziałem już większe. Ogólnie bardzo fajne miejsce, obsługa miła i jedzenie bardzo dobre. Takie domowe.

Po obiedzie ruszyliśmy w kierunku Mostu Groszowego, a po drodze wstąpiliśmy do Empiku. Zawsze gdy jestem w Polsce kupuję w tej sieciówce jakieś książki czy płyty z muzyką. Tym razem nie udało mi się dostać książki, której szukałem. Oczywiście panie z obsługi chciały ją zamówić z odbiorem w sklepie, ale ja przecież tam tylko na jeden dzień byłem, więc nici z tego. Zamiast książki wybrałem więc ostatni krążek Mery Spolsky, który robi przy okazji za pamiątkę z Opola. Praktyczne 🙂

Wyciągnąłem aparat, gdy szliśmy w kierunku mostu. To mój pierwszy raz, gdy nagrywałem vloga w Polsce i było mi nieco dziwnie (mam nadzieję, że na filmie nie będzie tego widać :P). Ludzie się mi przyglądali, i było to o tyle niekomfortowe dla mnie, bo rozumieli co ja do tej kamery mówię. Do tej pory nagrywałem tylko w Niemczech, więc nikt się tym specjalnie nie interesował, bo nic nie rozumiał. W każdym razie jak wszystko dobrze pójdzie, to zobaczycie film z Opola (i nie tylko) niebawem na naszym kanale na YouTube.

Opole – Co zobaczyć?

Nie będę Was jakoś specjalnie zanudzał teraz szczegółowymi informacjami na temat poszczególnych miejsc jakie widzieliśmy, bo o tym będzie jeszcze jeden post. Takie Top 10 Opola, w którym po krótce przytoczę historie i opisy wszystkich atrakcji Opola jakie udało nam się zobaczyć.

W każdym razie, minąwszy Most Groszowy, udaliśmy się do Amfiteatru, którego historia mnie delikatnie zszokowała (ale o tym w Top10). Niestety jest ogrodzony i nie udało nam się wejść na jego teren. Później była Wieża Piastowska, dawna część nieistniejącego już Zamku Piastowskiego, Opolska Wenecja, Klasztor Franciszkanów, pomnik Kazimierza I Opolskiego, założyciela Opola, ratusz, Aleja Gwiazd Polskiej Piosenki oraz Opolskie Lamy. Tak, w Opolu mają lamy, ale więcej o nich wkrótce.

Nie obyło się też bez piwka kupionego w Żabce niedaleko rynku, z którym Dawid się kitrał, aby nie dostać mandatu. 😀 Zrobiliśmy też przy okazji zakupy na kolejny dzień, aby mieć co jeść i pić w drodze w Biesy.

Zaliczyliśmy jeszcze Uniwersytet Opolski, który wygląda niesamowicie, a także Plac Kopernika, przy którym jest galeria Handlowa “Solaris Center”. Swoją drogą… dziwna nazwa.

Teraz już tylko prysznic i spać, bo z samego rana ruszamy w dalekie Bieszczady!

PS: Zdjęcia poniżej.

M.

PS 2: Wpadnij i zalajkuj nasz Fanpage na Fejzbuku. Tam zawsze wrzucamy linki do najnowszych postów i filmów. Dzięki temu będziesz na bieżąco i nie przegapisz TOP 10 Opola.

Pozdrawiam. Trzymaj się ciepło.

M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *